Film Dnia : Skyline [2010]

AKTUALNOŚCI, FILM

Fabuła filmu osnuta jest wokół inwazji obcych na Ziemię. Motyw stary prawie tak, jak samo kino, ale zawsze pociągający. Tym razem – jak i zresztą w niemal wszystkich poprzednich „razach” – kosmici pojawiają się nad Los Angeles. Ich przybycie poprzedza dziwne, jaskrawoniebieskie światło, które przyciąga… Na tym, niestety, kończą się ciekawe wątki w tym filmie. Brak pomysłów twórców scenariusza widać już najdalej po 30 minutach.

Dziwne przejścia między różnymi zwrotami akcji miały chyba ukazać ludzi, zamkniętych w pułapce, zmuszonych do podejmowania decyzji, przed jakimi jeszcze nigdy nie stanęli w życiu. Problem w tym, że postaci są plastikowe, a grający je aktorzy w najlepszym wypadku – przeciętni. Mamy więc kwestię nieplanowanej ciąży, luzaka, który staje się mężczyzną, puste i rozpustne Hollywood, tępe blondynki, zdradzającego rapera i mnóstwo innych stereotypowych obrazów. W pewnym momencie zaczyna się kibicować kosmitom, żeby już wreszcie zjedli (tak, właśnie: zjedli) tę dość irytującą zgraję.

Jednego „Skyline” nie można odmówić: zupełnie przyzwoicie wypadły efekty specjalne. Jest to najlepszy dowód na to, że po „Matrixie” i „Władcy Pierścieni”, nawet twórcy, nie dysponujący imponującym budżetem, są w stanie stworzyć coś efektownego i nie rażącego sztucznością. Jest to jednak jedyna mocna strona filmu. Na całe szczęście dla ewentualnego widza, dosłownie wszystkie najciekawsze i najlepsze momenty filmu zawarto w zapowiedzi, zamieszczonej w internecie – można więc spokojnie zakończyć na niej przygodę ze „Skyline”. A jeśli ktoś bardzo chce obejrzeć coś z serii: „Obcy niszczą Ziemię”, lepiej będzie zostać w domu i obejrzeć po raz setny „Dzień Niepodległości” na DVD.

„Skyline”

reżyseria: Colin Strause, Greg Strause
USA 2010

Autor: Justyna Kalicińska

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry