W kinie: „O północy w Paryżu” – zapraszamy do kina!

AKTUALNOŚCI, CIEKAWOSTKI, FILM, POLSKA, ROZRYWKA

Woody Allen, wybitny i niezwykle płodny reżyser odsłonił przed nami ostatnio trochę inne swoje oblicze. „O północy w Paryżu” jest jego najnowszym filmem. Jego trzonem są jest podróż głównego bohatera w czasie. W tle mamy historię rodem z romantycznych komedii – on, ona, Paryż i planowany ślub.

Jednak nie wszystko układa się tak jak mogłoby się wydawać. Gil przenosi się do lat dwudziestych XX w., poznaje tam wielu sławnych malarzy i pisarzy, jak choćby Ernest Hemingway czy Pablo Picasso, oraz Adrianę, która swym urokiem i klasą sprawia, że staje się nią zauroczony. Bohater staje przed trudnym wyborem: narzeczona, czy nowopoznana kobieta, żyjąca kilkadziesiąt lat wcześniej. Jak się okazuje ani jedna, ani druga. Jego wybór pada na trzecią, sprzedawczynię w sklepiku ze starociami. I tu można by zakończyć wypowiedź na temat tego filmu, jednak jak wiemy wyreżyserował go Woody Allen, zatem w tej historii musi być coś jeszcze. Oczywiście jest.

Niesamowita przygoda w nim przedstawiona, skłania nas do głębszych refleksji. Każe nam zastanowić się nad tym, czy doceniamy czasy w jakich żyjemy, czy tak jak główny bohater, a razem z nim Adriana chcielibyśmy przenieść się w jakiś inny wiek, uważany przez nas za złoty? Ponadto, czy gdybyśmy rzeczywiście żyli w wymarzonych przez nas czasach, to czy nie pragnęlibyśmy żyć jeszcze wcześniej? Wniosek z tego jest prosty, zawsze będziemy narzekać na czasy, w których żyjemy. Jednak to jeszcze nie koniec walorów płynących z tego filmu. Przedstawia on czasy współczesne wybitnym jednostkom, co niejednokrotnie może skłonić nas do poszukiwania informacji na temat postaci w nim przedstawionych.

Zatem zastanówmy się czy jest to film dla każdego, czy dla pewnej elitarnej grupy ludzi? Jak wiemy, obejrzeć może go każdy, jednak czy każdego poruszy, czy każdy go zrozumie? Czytając jego opis nie dostrzegamy niczego niepokojącego. Wydaje się być łatwy w odbiorze i przyjemny. Kojarzy nam się z kolejną słodką komedią romantyczna.

Ale tym samym coś tu nie pasuje. Bo przecież nakręcił go Woody Allen, a on raczej nie praktykował tego rodzaju filmów. To jest również powód dla którego ten film przyciąga nas do kin. Nazwisko reżysera jest szeroko rozpoznawane i każdy (nawet ten, kto nie oglądał jego wcześniejszych dzieł filmowych) może mniej więcej mieć obraz tego, jak wyglądają jego dzieła. W połączeniu ze wspomnianym przeze mnie opisem, daje nam intrygującą mieszankę, o której efekcie mamy ochotę się przekonać. A naprawdę warto, bo nie licząc przyjemnej atmosfery towarzyszącej filmowi, mamy do czynienia z inteligentną (choć dla wielu być może oczywistą) puentą oraz z komizmem. A nie jest to tylko komizm sytuacyjny, lecz z popularnym w jego dziełach komizmem zawartym w dialogach. Na pewno zauważyliście, że niejednokrotnie padło w mojej wypowiedzi określenie „dzieło”.

W dzisiejszych czasach ( a zwłaszcza w Ameryce) film postrzegany jest tylko i wyłącznie jako przemysł rozrywkowy. Ma zabawić ludzi, przyciągnąć ich do kin, by można było na nim zarobić. Na podstawie filmów Woody’ego Allena (oraz innych, które choć nieliczne, to jednak są) stwierdzamy, że film nie niesie za sobą jedynie rozrywki, że posiada wiele innych walorów, które podnoszą go do rangi sztuki a nie tylko przemysłu. Lecz nie można oczywiście takim mianem określić każdego filmu.

Niemniej jednak nie zapominajmy, że istnieją jeszcze reżyserzy, którzy wciąż uszlachetniają tę wspaniałą sztukę, zwana filmografią.

Przygotowała: M.Kałuża

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry