Kolejny „koniec świata”- chyba jednak nie

AKTUALNOŚCI, ŚWIAT

Carl Johann Calleman, wieloletni badacz starożytnej cywilizacji odkrył ostatnio pomyłkę w badaniach wcześniejszych naukowców, odnośnie popularnego w ostatnich latach Kalendarza Majów. Jego zdaniem koniec tego kalendarza a zarazem koniec świata nastąpi właśnie dzisiaj, 28 października 2011 r. Calleman jest znanym badaczem i ta opinia może zaważyć na jego karierze(zwłaszcza, gdy nic się nie stanie). A czy musi się stać coś złego? Wielu uważa, że koniec kalendarza Majów wcale nie oznacza końca świata .

stock.xchng

Może to oznaczać zapoczątkowanie czegoś nowego lub po prostu kończy się kalendarz. Może Majowie uznali, że ich cywilizacja nie przetrwa tak długo i nie ma sensu obliczać kalendarz na tak długi czas. Nikt tak naprawdę nie wie dlaczego Majowie akurat na tej właśnie dacie zatrzymali swój kalendarz( nie mówiąc już o tym, że owej daty, też nikt nie jest w stanie sprecyzować). Jak wiemy, końców świata było już wiele. W roku 1900 ludzie mieli pewność, że czeka ich zagłada, z racji tego, że rozpoczynało się nowe stulecie. Podobna sytuacja miała miejsce w 2000r. kiedy to obawialiśmy się nowego tysiąclecia.

Apokalipsa jest tematem, który intryguje i zachęca do badań nad nią. Stąd też biorą się liczni fanatycy, którzy dopatrują się końca naszych dni w najmniejszych, często nic nie znaczących znakach. A czy tak naprawdę możemy im wierzyć? Przeszłość nauczyła nas, że nie. Ponadto, dla tych, którzy są chrześcijanami, decydujące powinni być słowa Chrystusa, które mówią, iż „nikt nie zna dnia ani godziny”. Zatem korzystajmy z życia i cieszmy się tym, co nam oferuje, a nie zamartwiajmy się tym, czy czasem jutro nie uderzy w nas meteor, bądź ognie piekielne nie pochłoną ziemi. Żyjmy godnie, lecz żyjmy, bo to życie każdy z nas ma tylko jedno.

M.Kałuża

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry