Podsumowanie weekendu w Ekstraklasie

AKTUALNOŚCI

Po piątkowych niezbyt emocjonujących i obfitujących w bramki meczach w ekstraklasie czas na podsumowanie tego co działo się na polskich boiskach w sobotę.

Na początek mecz w Kielcach gdzie miejscowa Korona podejmowała GKS Bełchatów. Przed meczem faworytem byli goście ponieważ miejscowi mieli ostatnio spadek formy przegrywając trzy kolejne mecze. Jednak już w 15 minucie bramkarz GKSu Łukasz Sapela musiał wyciągnąć piłkę z siatki bowiem Pavol Stano świetnie uderzył po rzucie wolnym Aleksandara Vukovica. W 27 minucie z boiska wyleciał Jacek Kiełb i Korona musiała grać w „10”. GKS był bliski wyrównania, ale to Korona zdobyła drugą bramką, którą strzelił Lisowski. Mimo licznych ataków Bełchatowianie kontaktową bramkę zdobyli dopiero w 74 minucie po strzale Tomasza Wróbla. Goście rzucili się do odrabiania strat i ich wysiłek przyniósł rezultat w doliczonym czasie gry za sprawą Macieja Mysiaka.
Korona Kielce 2:2 GKS Bełchatów
Stano 16, Lisowski 45- Wróbel 74, Mysiak 90

W Łodzi będący ostatnio na fali wznoszącej GKS podejmował dobrze dysponowaną od poczatku sezonu drużynę Ruchu Chorzów. Miało to zwiastować emocje, ale niestety tak nie było. Po odejściu trenera Probierza ŁKSiacy zupełnie się pogubili. Goście zdobyli prowadzenie już w 7 minucie meczu, a bramkę zdobył Stawarczyk. Mimo kilku okazji z obu stron wynik nie zmienił się do przerwy. Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza. Bramę dla „Niebieskich” zdobył Grodzicki. Kwadrans później było 3:0. Kolejną asystą popisał się Zieńczuk a piłkę w siatce umieścił Piech. Minutę później gospodarzy dobił Paweł Abbot. Nie był to więc udany debiut na ławce trenerskiej Tomasza Wieszczyckiego.
ŁKS Łódź 0:4 Ruch Chorzów
Stawarczyk 7, Grodzicki 50, Piech 65, Abbot 66

Z kolei w Gdańsku na PGE Arenie zmierzyły się drużyny Lechii i łódzkiego Widzewa. Mecz nie obfitował w emocje a kibice nie zobaczyli ani jednej bramki. W zasadzie o tym meczu możnaby napisać, że się odbył i na tym zakończyć. Piłkarze nie zrobili zbyt wiele aby kibice mogli zapamiętać jakieś akcje z tego meczu. Lechia kontynuuje więc swój strzelecki „popis” mając strzelonych w tym sezonie 6 goli. Mimo przewagi Lechici i tym razem nie potrafili pokonać bramkarza rywali. Widzew też specjalnie nie wysilał się w ataku więc mecz bez histori zakończył się także bez bramek.
Lechia Gdańsk 0:0 Widzew Łódź

Niedzielne mecze w Ekstraklasie zwiastowaly emocje, gdyż na ten dzień przewidziano dwa mecze derbowe. W pierwszym z nich Zagłębie Lubin grało ze Śląskiem, a następnie Cracovia podejmowała Wisłę w 184. Derbach Krakowa.
W zupełnie odmiennych nastrojach do Derbów Dolnego Śląska przystępowały ekipy Zagłębia i Śląska. „Miedziowi” znaleźli się niebezpiecznie blisko dna tabeli, co oznaczało koniec pracy dla trenera Urbana. Z kolei Śląsk był przed tą kolejką liderem tabeli i z pewnością chciał podtrzymać dobrą serię.

Już w 2 minucie Christian Diaz wyprowadził lidera na prowadzenie. Zagłębie próbowało od razu odpowiedzieć, ale Gikiewicz dobrze obronił strzał Sernasa. W 20 minucie było jednak 2:0 dla Wrocławian po pięknym strzale Ćwielonga. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie. Druga połowa to przewaga Zagłębia i cofnięty do defensywy Śląsk. Paradoksalnie to jednak wicemistrzowie Polski stwarzali groźniejsze akcje. W 64 minucie bowiem Celeban głową podwyższył prowadzenie gości. Gracze Zagłębia nie potrafili zdobyć gola więc zawodnik Śląska Krzysztof Wołczek postanowił ich wyręczyć i w 78 minucie pokonał własnego bramkarza. Śląsk dokończył chwilę później dzieła zniszczenia po golu Voskampa i „swojaku” Isailovica. Na Dolnym Śląsku rządzi WKS!
Zagłębie Lubin 1:5 Śląsk Wrocław
Wołczek 78-sam-Diaz 2, Ćwielong 20, Celeban 64, Voskamp 85, Isailovic 90-sam

Niedzielny wieczór to z kolei 184. Wielkie Derby Krakowa czyli starcie Cracovii z Wisłą. Dawno obie ekipy nie przystępowały do derbów w tak minorowych nastrojach. Do słabej gry Cracovii można było się przyzwyczaić, jednak także Biała Gwiazda złapała mocną zadyszkę.

Pierwszą groźną akcję przeprowadzili gracze pasów ale strzał Saidiego obronił Pareiko. Później to mistrzowie Polski stwarzali okazję do zdobycia bramki, ale głównie za sprawą nieskuteczności Bitona nie potrafili pokonać bramkarza Cracovii Wojciecha Kaczmarka. Nie wykorzystane sytuacje lubią się mścić i przekonali się o tym Wiślacy.

W 37 minucie Koen van den Biezen pokonał Sergeia Pareiko i Pasy wyszły na prowadzenie. Był to pierwszy gol Holendra od 10 spotkań, wybrał więc idealny moment na przełamanie. Mimo groźnych ataków Wisły przed przerwą, a zwłaszcza po niej, wynik nie uległ już zmianie i Cracovia będzie rządzić w Krakowie co najmniej do wiosny. Może będzie to przełamanie „Pasów” i w końcu zaczną oni zbierać punkty. Z kolei Wisła jest coraz bliżej przegrania tytułu już jesienią. Posada Roberta Maaskanta staje się coraz bardziej zagrożona.
Cracovia Kraków-Wisła Kraków 1:0
van den Biezen 37

Michał Buczek

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry