Węgrzy polegli w Poznaniu

AKTUALNOŚCI, PIŁKA NOŻNA, POLSKA, SPORT

Po niezbyt udanym meczu w Święto Niepodległości reprezentacja Polski w piłce nożnej chciała zmazać niekorzystne wrażenie w spotkaniu z Węgrami. Co prawda udało im się wygrać, ale po raz kolejny nie zachwycili.

stock.xchng


Mecz od początku zdawał się być toczony pod dyktando Polaków, aczkolwiek nie przekładało się to na jakieś klarowne okazje. Warto pochwalić naszych zawodników za próby ładnych kombinacyjnych akcji, które mogły się podobać mimo, że nie przyniosły efektu bramkowego. Chyba najładniejszą akcją była ta, w której Jakub Błaszczykowski podawał piętą piłkę w uliczkę do Pawła Brożka, który piętą (!) zwiódł rywala, ale uderzył ponad bramką.

To właśnie napastnik Trabzonsporu wyprowadził jednak Polaków na prowadzenie w tym meczu. Po ładnym zagraniu Błaszczykowskiego uderzał Mierzejewski, ale jego strzał obronił bramkarz Madziarów. Wypuścił jednak piłkę przed siebie, na co tylko czekał Brożek i wpakował piłkę do pustej już bramki.

W drugiej połowie nadal przeważali Polacy, ale w 78 minucie Węgrzy niespodziewanie wyrównali po ładnej akcji i dobrym uderzeniu Priskina. Tradycyjnie już nie popisała się polska defensywa. Biało-czerwoni mieli jednak szczęście gdyż po kolejnej wspaniałej akcji Kuby piłkę, przy znacznym udziale Lewandowskiego, do własnej bramki skierował Vanczak.

Jak wyglądała gra Polaków w przedostatnium poważnym sparingu przed EURO? Na pewno wyglądała lepiej niż w meczu z Włochami. Trzeba jednak oddać, że drużyna Węgier to dużo słabszy przeciwnik niż Squadra Azurra, jednak i tak są dużo przed nami w rankingu FIFA.

Na wyróżnienie w tym meczu zasłużył bez wątpienia Jakub Błaszczykowski, który był prawdziwym motorem napędowym Polaków. Poza nim podkreślić należy dobrą grę Adriana Mierzejewskiego, który wykorzystał szansę daną mu przez trenera. In minus tradycyjnie trzeba zapisać grę obrońców zwłaszcza środkowych.

Polacy cały czas mają ten sam problem. Kto by nie grał na środku defensywy, to formacja ta jest dziurawa jak szwajcarski ser. Mamy poważny kłopot, a EURO coraz bliżej. Kolejnym minusem jest frekwencja na meczu. 40 tysięczny stadion gościł zaledwie 7 tysięcy kibiców. Bez komentarza.

Michał Buczek

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry