O kobietach w świecie nauki

AKTUALNOŚCI, NAUKA, POLSKA, STYL ŻYCIA

Kariera naukowca i kariera matki nie muszą stać w sprzeczności. A dziewczynki nie powinny od małego słyszeć, że praca naukowa to „męska rzecz” – mówiły uczestniczki konferencji „Kobiety w nauce” na Zamku Królewskim w Warszawie.

© Darren Baker/ fotolia

W roku Marii Skłodowskiej-Curie „aż się prosi, żeby rolę kobiet w nauce podkreślić. Wydaje się, że była ona swego rodzaju katalizatorem dla ich zaistnienia w tej dziedzinie życia” – powiedziała PAP jedna z organizatorek sesji nt. kobiet w nauce, prof. Małgorzata Witko z Instytutu Katalizy i Fizykochemii Powierzchni Polskiej Akademii Nauk (PAN). Profesor zwróciła uwagę, że na jednym z najsłynniejszych zdjęć polskiej noblistki widać, jak zasiada ona na konferencji jako jedyna kobieta wśród 28 panów, z których przynajmniej sześciu to laureaci nagrody Nobla, sławy z fizyki i chemii.
„Dziś kobiety w nauce dają sobie w nauce świetnie radę, nawet mimo tego, że mają najczęściej do pogodzenia życie naukowca z życiem rodzinnym” – dodała prof. Witko.

Wymowne są liczby. W Polsce na studiach przeważają kobiety (wśród absolwetnów jest ich niemal 65 proc). W gronie doktorantów też ich nie brakuje – 47 proc. Im wyżej, tym więcej mężczyzn – kobietą jest tylko co piąty polski profesor – ocenia prof. Witko.

Jak dodaje, różnicę płci widać też w poszczególnych dyscyplinach nauki. Ze świecą szukać kobiet wśród profesorów astronomii, mechaniki, energetyki, inżynierii chemicznej, budowy maszyn a także nauk teologicznych czy wojskowych. Niewiele więcej można ich znaleźć wśród specjalistów w dziedzinie oceanologii, geodezji, nauk rolniczych, a nawet pielęgniarstwa czy włókiennictwa. Panie profesor dominują za to wyraźnie w dziedzinie biologii, informacji naukowej, nauk filologicznych, pedagogiki, psychologii, stomatologii…

Osiągnięcie parytetu nie grozi w najbliższej przyszłości władzom instytucji naukowych. Z obliczeń prof. Witko wynika, że wśród polskich rektorów uczelni kobiet jest tylko siedem (m.in. na Uniwersytecie Warszawskim i Opolskim czy na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku). W samej PAN, w końcu roku 2010, na 333 członków tylko szesnaście to były kobiety. W gronie kierowników 75 jednostek naukowych PAN kobiet jest tylko sześć.

Niewiele kobiet dociera na naukowy Olimp. Wśród wszystkich noblistów w dziedzinie fizjologii i medycyny kobiet było dziesięć, wśród fizyków – dwie, a chemików – cztery. To, jak silnie zmaskulinizowane są to grona widać, kiedy porównamy je z listami laureatów Nobli literackich i pokojowych, wśród których kobiet jest w sumie 24 (równo po dwanaście) – zauważa prof. Witko.

Źródeł szczególnej sytuacji kobiet w nauce można szukać już w społecznych i rodzinnych oczekiwaniach wobec dzieci – powiedziała PAP prof. Reiko Kuroda Uniwersytetu Tokijskiego w Japonii. „W szkole uczniowie są pytani: kim chcecie być w przyszłości? Dziewczynki najczęściej mówią wtedy, że chcą pracować w sklepie, sprzedawać kwiaty. To chłopcy chcą być nauczycielami, naukowcami, odkrywcami. Dlatego ważna jest rola rodziców, którzy mogą zawężać bądź poszerzać zainteresowania i horyzonty swoich córek” – uznała.

Paradoksalnie taka sytuacja sprawia jednak, że kobiety bywają w nauce dobre, bo i mają więcej energii. Są też bardziej zdeterminowane, bo z reguły nie oczekuje się od nich, by szły drogą kariery naukowej” – dodała prof. Kuroda.

Obecna na piątkowym spotkaniu noblistka z 2009 r. w dziedzinie chemii (za badania nad strukturą i funkcją rybosomów) Ada Yonath z Weizmann Institute of Science w Izraelu uważa jednak, że udział kobiet w nauce należy rozważać nie tylko ilościowo, porównując je z gronem mężczyzn, ale też jakościowo – oceniając, na ile się w swojej pracy realizują. Sytuację, w której kobiety mogą się też realizować jako matki, uważa za atut, a nie tylko ograniczenie w naukowej karierze.

Prof. Yonath przedstawiła hipotetyczną sytuację, w której młoda dziewczyna i chłopak idą na studia, później robią doktorat i zaczynają pracę naukową. „Mają świetną pracę na najlepszych uczelniach, dobre publikacje, wypracowują sobie pozycję. Kobieta i mężczyzna. Ale po dwóch, trzech latach przychodzi rozczarowanie – na pewnym etapie nikogo ono nie omija. A zatem oboje intensywnie zastanawiają się, co dalej. Kobieta ma wybór: zostać na uczelni albo urodzić i chować dzieci. Takiej decyzji nie może podjąć mężczyzna. Nie ma innej możliwości, jak kontynuacja kariery. Żałujmy biednych mężczyzn” – żartowała.

„Ja jestem naukowcem, bo to kocham” – powiedziała noblistka przyznając, że sama dzieci nie ma. Widzi jednak wiele swoich koleżanek z uczelni, które doskonale godzą role naukowców i matek. „Często, podczas występów w mediach albo spotkań z młodzieżą zapraszam też ich rodziców i nauczycieli, aby im dowieść, że kariera matki i naukowca to nie sprzeczność” – mówiła.

PAP – Nauka w Polsce

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry