Seriale TV: Kopia czy oryginał?

AKTUALNOŚCI, MEDIA, POLSKA, ŚWIAT, TELEWIZJA

Telewizja zna wiele przypadków kiedy pewne seriale zdobywają ogromną popularność na całym świecie. Fenomenem pozostają jednak te telewizyjne opowieści, które oprócz tego, że oglądane są w oryginalnej wersji w innych krajach, to na dodatek kraje te tworzą swoje rodzime odpowiedniki tych hitów. I chyba, choć ciężko w to uwierzyć, wszystkich zaskoczy fakt, że to nie seriale produkowane w Stanach Zjednoczonych są najchętniej kopiowane, a te pochodzące z Ameryki Południowej. W Polsce również powstało kilka ciekawych seriali, których pierwowzory pochodzą z zagranicy.

ba1969/stock.xchng

BRZYDKIE KACZĄTKO
Schemat jest zawsze ten sam. Ona, inteligenta, zdolna, ale pochodząca z niezamożnej rodziny i niestety niezbyt urodziwa. On, bogaty, przystojny i przebojowy. Ich drogi krzyżują się w biurze kiedy ona zostaje jego asystentką, a zostaje nią nie ze względu na swoje kompetencje, ale urodę, a właściwie jej brak. Nie będzie go rozpraszać w pracy, a przede wszystkim nie przejdą ze stopy zawodowej na prywatną. Liczne perypetie doprowadzą jednak do tego, że ostatecznie tych dwoje się pokocha i pokona wszelkie przeciwności losu. Tak mniej więcej układa się fabuła „Brzyduli”, która posiada swoje odpowiedniki aż w 22 krajach. Pierwowzorem była kolumbijska telenowela „Yo soy Betty, la fea”. Jedynie amerykańska wersja „Ugly Betty” trochę odbiega od tego schematu, bo główną bohaterkę i jej szefa łączy jedynie przyjaźń, ale i tak mówi się, że jest to najlepsza wersja „Brzyduli”. W Polsce oprócz emisji kilku zagranicznych kopii, mieliśmy też swoją Ulę brzydulę, którą grała Julia Kamińska, a w rolę jej ukochanego wcielił się Filip Bobek. Serial skończył się „i żyli długo i szczęśliwe”, a grający główne role stali się prawdziwymi gwiazdami telewizji.

SUPERNIANIA
O takiej niani marzą wszystkie dzieci i wszyscy panowie pewnie też. „Pomoc domowa” to amerykański serial komediowy, który powielany był kilkanaście razy przez różne kraje. W tym przypadku Polakom znane są właściwie tylko dwie wersje serialu: oryginalna i polska. Niewiele się od siebie różnią, bowiem w obu przypadkach mamy do czynienia z nieco szaloną nianią bez żadnego doświadczenia, która trafia do domu wdowca i wychowuje trójkę jego dzieci, a przynajmniej stara się to robić. Pełna humoru i ciekawych postaci komedia biła rekordy popularności. Zetknięcie ze sobą dwóch światów: szalonej Fran i powściągliwego Maxa sprawiło, że widzowie pokochali ten serial i śledzili każdy jego odcinek. W polskiej wersji wystąpili: Agnieszka Dygant jako niania Frania i Tomasz Kot w roli Maxa. I choć odtwórczyni głównej roli w naszej „Niani” zabrakło uroku osobistego jej pierwowzoru granego przez Fran Drescher to mimo wszystko Agnieszka Dygant poradziła sobie świetnie z rolą.

ZIMNE STOPY I USTA USTA
Sześcioro młodych, niezależnych ludzi, których w życiu czekają różne zabawne perypetie. „Cold Feet” emitowany w Wielkiej Brytanii od 1998 do 2003 roku zyskało miano prawdziwego telewizyjnego hitu. W 2010 roku nasi rodzimi scenarzyści postanowili przełożyć to na wersję polską i stworzyli serial pt. „Usta, usta”. Choć nie wszystko było „zgapione” to jednak wiele elementów zaczerpniętych było z oryginalnej wersji, jak choćby scena, kiedy Adam trzyma różę (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi). Początkowo serial zbierał same pochwały, a grający w nim aktorzy byli na topie. Czarny humor i świetne dialogi nadawy opowieści nieco inny klimat niż ten który telewizja serwowała nam do tej pory. Z czasem jednak robiło się coraz poważniej i poważniej aż w końcu zrobiło się śmiertelnie poważnie. Serial zakończył się dość drastycznie i wielu widzów miało pretensje do twórców, że z sitcomu zrobili kolejny serial obyczajowy.

PIĘĆ GWIAZDEK
Podobno najciekawsze jest to czego nie widać. „Hotel Babylon” zdradza sekrety i smaczki jakie towarzyszą gościom i pracownikom luksusowego hotelu w centrum Londynu. Śledzimy losy nieco dziwacznych klientów i ambitnej gotowej na wszystko obsługi. Telewizja Polsat zaczerpnęła pomysł z tego serialu i stworzyła własny. „Hotel 52” nie jest lustrzanym odbiciem brytyjskiego serialu, ale posiada pewne jego cechy. Nasza wersja rozpoczyna się od odziedziczenia dużego hotelu przez nieco roztrzepaną Natalię (Laura Samojłowicz), której bliżej do niezależnej artystki niż surowego zarządcy. Pomagająca jej ogarnąć cały ten bałagan Iwona, w tej roli Magdalena Cielecka, musi przeboleć fakt, że jej szefową jest małolata. Choć serial z założenia jest obyczajowy to twórcy nie szczędzą nam wątków kryminalnych i może słusznie. Widzowie nie znudzą się oglądaniem ciągle przyjeżdżających i wyjeżdżających gości, a przy okazji pośmieją się z komicznych postaci wśród członków załogi.

Seriale zawładnęły światem i nie ma co tego ukrywać. Scenarzyści i producenci decydują się więc sięgać po utarte i znane schematy, które są gwarancją sukcesu. Jak na razie ta metoda małych kroczków sprawdza się świetnie. Zamiast zaskakiwać widza czymś nowym i liczyć, że albo to polubi albo nie, lepiej pokazać to, co już lubi, ale w nieco innej wersji.

Ewa Gazda

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry