Styl Życia: Twoja własna tekstyliada

AKTUALNOŚCI, CIEKAWOSTKI, POLSKA, STYL ŻYCIA

Ciekawy tekst powstaje wówczas, kiedy człowiek jest zakochany. Zaś ze względu na fakt, że ja zakochuję się średnio raz na pół roku (w dodatku za KAŻDYM razie szaleńczo, bezwzględnie i do końca życia), teksty moje bywają całkiem do rzeczy. Oczywiście, gdy nadciąga fatalny kres uczuciowych wzlotów, zaś moje serce i dusza spowite zostają nocą czarną jak kir, ekspresja treści, które zazwyczaj z pasją wystukuję na klawiaturze laptopa, znacznie słabnie. W zamian jednak, pojawiają się cudownie melancholijne teksty przepełnione bólem i goryczą, a pisanie o aspektach nawet tak radosnych jak pierwsze kwiatki na majowych grządkach, przypomina raczej reklamę wieńców pogrzebowych.

Wtedy myślę sobie, że najlepiej byłoby pracować jako copywriter – freelancer. Przez większą część roku smarowałabym obrzydliwie promienne teksty np. dla firmy sprzedającej opiekacze (Ten niebiański smak! Ta chrupiąca skórka! Czy jesteście sobie w stanie wyobrazić większą rozkosz na języku?), zaś raz na jakiś czas mogłabym tworzyć reklamówki, choćby dla takiego fun-clubu subkultury EMO.

Cóż, ostatecznie „kobieta zmienną jest” a i dobry copywriter powinien umieć pisać na sto (z pięćdziesięciu możliwych) sposobów. Zatem oprócz świetnego pismaka pragnę dodatkowo zostać człowiekiem renesansu, co to wypowie się nawet wtedy, jeśli się na czymś nie zna i zrobi to dobrze.

Ciekawy tekst powstaje także wówczas, kiedy zapragniemy się odchudzić. Wiem to z własnego doświadczenia, bowiem od 13 roku życia prowadzę serię pamiętników. Cudownie jest dziś czytać, jak to pięć lat temu postanowiłam zrzucić kilka kilogramów, których to nie zrzuciłam nigdy, ponieważ zawsze pragnęłam zaczynać „od jutra”. Jak widać moje ulubione „jutro” trwa do dziś, a fakt, że było także przedwczoraj i wczoraj, wcale mnie nie deprymuje. Wręcz przeciwnie – cóż za zmyślny eliksir młodości! Czas opatentować tak znamienity łapacz czasu na kwejku!

Inną miłą dla oka treścią jaka zawsze występuję przy akcji „schudnę”, jest nagromadzenie cudownych epitetów, jakimi człowiek się wówczas samo upokarza. Nagle dochodzimy do wniosku, że znamy co najmniej milion synonimów przymiotnika „gruby”, które z pasją umieszczamy w jakimś malowniczym zestawieniu z konkretnym zwierzęciem. Epitety często wymienne są z porównaniami, bo jakiż inny środek stylistyczny za pomocą spójników ‘jak’ lub ‘niczym’ tak trafnie zobrazuje nasze aktualne fizis?

Zatem odchudzanie wpływa nie tyle na ilość cyferek pojawiających się w okienku wagi, co na nasz zasób słów, które później przelewamy na papier. A wraz z nimi… Złość! Rozpacz! Pasja! Zrezygnowanie! Ból! Łzy! Krew…! Zaraz, zaraz… to już chyba brzmi prawie jak trailer Twilight…? Cóż, jakby nie było w tym filmie akurat dobrych tekstów deficyt. I w ogóle śmiem twierdzić, że deficyt wszystkiego, co mogłoby nas porwać. Na szczęście scenariusze filmowe nie są przedmiotem mojej dzisiejszej analizy, zatem spokojnie mogę przejść do ostatniego punktu, jaki dotyczyć będzie okoliczności powstawania interesujących treści literackich, reklamowych i nie tylko, w środowisku najzwyczajniejszych zjadaczy chleba.

Otóż jak się okazuje, będąc nawet zagorzałym ścisłowcem, którego interesują wyłącznie słupki, różniczki i cosinusy jest się w stanie napisać coś ciekawego. Oczywiście, generalnie to domena wprawnych pisarzy, erudytów i świetnych dziennikarzy. Jednak tak naprawdę językiem może się bawić każdy! Oczywiście, możliwe, że więcej w takim tekście będzie błędów stylistycznych, tajemniczo wchłoniętych przez kartkę znaków interpunkcyjnych czy też kresek i kropek nad literkami, wysmarowanych nie w tym miejscu co trzeba.

Mimo to, obserwując dzisiejsze medium jakim jest Internet, gdzie królują Facebook, fora i wszelkiego rodzaju komunikatory, stwierdzam, że Polacy sami z siebie są w stanie wygenerować, taką ilość zabójczych sloganów i skojarzeń w ciągu godziny spędzonej przed monitorem, że najlepsza agencja reklamowa nie wymyśli tyle przez rok! Nie wierzycie? Zatem zachęcam do przejrzenia własnego archiwum gadu-gadu. Ileż to ‘epickich tekstów’ zostało ‘wyenterowanych’ w okienku tego komunikatora? A Facebook? Ile razy pod jakimś zabawnym bądź błyskotliwym wpisem na wallu wiedzieliśmy kilkanaście popularnych ‘lajków’?

Nie wspominam już o takich portalach jak kwejk czy mistrzowie. Oczywiście, jest to swego rodzaju prozatorskie śmietnisko, ale jak często natykając na jakąś perełkę, uśmiechnęliśmy się pod nosem, bądź co gorsza… prawie opluliśmy monitor herbatą?
Zatem nawet jeżeli chcemy profesjonalnie budować dobry tekst, ciekawy artykuł bądź chwytliwy slogan reklamowy, nie obawiajmy się korzystać z kolokwializmów i zjawiska psychologii tłumu. Inspirowanie się Internetowymi hitami to nic złego, ważne tylko żeby zachować we wszystkim klasę i właściwy umiar.

Zatem od dziś, kiedy usłyszysz po raz enty przepełniony pretensją głos swojego szefa, mamy bądź dziewczyny, mówiący coś w stylu: „Znowu siedzisz na fejsbuku?!” zgodnie z prawdą będziesz mógł odpowiedzieć „Ja nie siedzę! Ja pracuję!”

Olga Pisklewicz

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry