Barcelona Klubowym Mistrzem Świata

AKTUALNOŚCI, PIŁKA NOŻNA, SPORT, ŚWIAT

Wszyscy, którzy liczyli na wyrównaną grę w finale Klubowych Mistrzostw Świata a tym bardziej ci, którzy wierzyli w możliwości Santosu w konfrontacji z Barceloną muszą czuć się niepocieszeni.
Zawodnicy z Hiszpanii pokazali bowiem całemu światu, że Europa w światowej piłce klubowej panuje niepodzielnie.

stock.xchng


Santos na tle drużyny Mistrzów Hiszpanii wyglądał jak partner rodem z T-Mobile Ekstraklasy. Gracze z Brazylii przez całą pierwszą połowę biegali głównie za piłką, którą świetnie grali zawodnicy z Europy. Blaugrana nie ograniczała się tylko do bezustannego wymieniania podań. Pokazała również, że taka gra może być finezyjna. Raz za razem na bramkę Santosu sunęła błyskotliwa i koronkowa akcja Barcelony. Pierwszy gol padł już w 17 minucie po niesamowitej wręcz asyście Xaviego piłkę do bramki przepięknym lobem skierował Leo Messi.

Mocne otwarcie, które okazało się dopiero początkiem. Nieminęło 10 minut a ten sam Xavi wpisał się na listę strzelców po ładnej akcji Daniego Alvesa. Do końca pierwszej połowy atakowała tylko jedna drużyna, druga zaś ograniczała się do rozpaczliwych wybić piłki. Wydawało się, że do przerwy wynik nie ulegnie już zmianie. Na sekundy przed końcem Fabregas wykończył kolejną kapitalną akcję Barcelony i w tym momencie można było powiedzieć, że mecz się w zasadzie skończył. W rzeczywistości coś podobnego miało miejsce.

Po przerwie bowiem mistrzowie Europy mający komfortową przewagę nie grali już tak intensywnie, dopuszczając Santos do kilku groźniejszych akcji. Nie było jednak mowy o utracie kontroli nad spotkaniem. W samej końcówce na 4:0 z łatwością podwyższył Leo Messi i dopełnił tym samym czarę goryczy fanów Santosu z samym Pele na czele.

Nie ma się co oszukiwać ten mecz pokazał na jakim poziomie jest Barcelona, a na jakim Santos. Gracze z Brazylii powinni dziękować zwodnikom z Katalonii, że ci zagrali ze średnią skutecznością gdyż wynik mógł być o wiele wyższy. Zapowiadany pojedynek Messiego z Neymarem w zasadzie nie miał miejsca.

Filigranowy Argentyńczyk robił bowiem na boisku co chciał, a młodzian z Brazylii to na co mu pozwalali rywale, a ci byli dlań okrutni. Neymar udowodnił to co przypuszczałem wcześniej, że nie jest jeszcze gotowy na grę w żadnym wielkim klubie, a tym bardziej w Barcelonie czy Realu Madryt. Przed nim jednak przyszłość i wiele może się wydarzyć. Podopieczni Pepa Guardioli zdobyli tym samym piąty puchar w tym roku.

Santos FC 0:4 FC Barcelona
Messi 17 i 84’ , Xavi 24’ i Fabregas 45’

Źródło: www.fcbarca.com / TVP1

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry