W kinie: Czas to pieniądz. Pójdziesz do kina?

AKTUALNOŚCI, FILM, GWIAZDY, POLSKA, ROZRYWKA

Nasze pokolenie trafiło na dość przewrotną dekadę w historii kina, bowiem przyszło nam zachwycać się tym, czego nie rozumiemy, obśmiewać to, co ma być rozrywką i marnować coś, co może wreszcie przewietrzyć nasze zatęchłe umysły.

Andrew Niccol napisał scenariusz oraz wyreżyserował film, który obecnie oglądać możemy na ekranach polskich kin, a nosi on tytuł „Wyścig z czasem”. Fabułę streścić można w zasadzie jednym zdaniem – oto świat gdzie dosłownie: „czas to pieniądz”. Jednak, aby przybliżyć potencjalnym widzom, dlaczego ten pomysł jest interesujący, dodam kilka szczegółów.

W niedalekiej przyszłości ludzie będą dojrzewali do 25 roku życia, a po osiągnięciu tego wieku, znajdujący się na ich przedramieniu zegar nieubłaganie rozpocznie swe odliczanie- pozostaje rok życia. Jednak jest jeszcze nadzieja, ponieważ w owym świecie świat jest środkiem płatniczym- pracujemy na czas i żyjemy za niego.

Will Salas mieszka w gorszej „strefie czasowej”, należy do tych nieszczęśników, którzy budzą się każdego dnia nerwowo spoglądając na swój zegar, którego zapas czasu nigdy nie przekracza 23 godzin. Pewnego dnia Will drogą przypadku spotyka obywatela lepszej strefy, który w prezencie oddaje mu cały wiek … Jak można się domyślić- dużo czasu oznacza wiele kłopotów.

Film jest produkcją zmarnowanej szansy, ponieważ sam pomysł na historię jest absolutnie rewelacyjny, nigdy wcześniej widz nie miał możliwości percepcji takiego rodzaju świata, jednak cała świeżość ginie pośród drewnianych dialogów, zachwianej logiki i równowagi przyczynowo- skutkowej.

Justin Timberlake, mimo całego swojego uroku osobistego aktorem nie jest żadnym, jego usilne próby zbudowania na ekranie postaci „twardziela”, mają niestety wydźwięk śmieszności. Jego partnera ( Amanda Seyfried) również nie rzuca na kolana, co więcej bywa irytująca i absurdalna. Jedyną osobą wartą pochwały jest Cillian Murphy ( w roli strażnika czasu), który na tle swych młodszych kolegów wypada nieźle, chociaż jak na aktora tego kalibru też specjalnie nie błyszczy.

Fabuła pełno ma niedopowiedzeń, które nigdy nie zostają wyjaśnione, jak choćby ciągle powracający wątek ojca Willa- strażnik czasu w finałowej scenie znów powraca do wspomnień o Salasie senior, jednak nic z tego nie wynika. Pewne działania bohaterów są nieprzemyślane- Will i Sylvia rozdają niebotyczne ilości czasu biedny, by chwile później otrzeć się o śmierć, bo zostaje im ledwie kilkanaście sekund życia.

Całość jest znośną rozrywką, lecz fanom prawdziwego kina akcji odradzam tę pozycję, gdyż mogą wyjść z seansu lekko poirytowani, gdyż nawet biorąc pod uwagę, że w chwili obecnej czasu liczyć nie muszą – to owe 2 godziny będą dla nich stratą.

Marta Niewczas

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry