Czarne lustro – Świat rzeczywisty jest jedynie grą pozorów

AKTUALNOŚCI, INTERNET, POLSKA, ROZRYWKA, SERIALE TV, SOCIAL MEDIA, ŚWIAT

Internet stał się demonicznym narzędziem w rękach szaleńców, którzy poprzez obietnice anonimowości rozpoczynają swój drugi żywot, jako pozbawiona człowieczeństwa jednostka, szukająca podniet. Już dziś możemy mówić o swoistym upodleniu ludzkości, która w dobie portali społecznościowych przedawniła pojęcie „prywatności”. Wzajemna inwigilacja wśród użytkowników przestała szokować, natomiast nadal jest czymś nie do zatrzymania- kolejne technologie sprawiają iż, pamiętnik zostawiony na ławce w parku jest bardziej bezpieczny niż osobista korespondencja przyjaciół prowadzona poprzez facebooka. Świat rzeczywisty jest jedynie grą pozorów, w którym każdy jest tolerancyjny, godny zaufania i empatyczny, lecz w momencie wejścia w sieć wiele się zmienia. Dajemy sobie nawzajem wskazówki i wręcz instrukcje – gdzie i jak wykorzystać nasze słabości. Uczestnicząc w niekończącej się grze bez zasad, zapominamy o bajkowym karceniu zła i zwycięstwu dobra, ponieważ w tej walce to tchórzliwi psychopaci dyktują warunki, a normalność jest jedynie nagrodą pocieszenia.

Moje przemyślenia na ten temat pojawiły się po obejrzeniu absolutnie magnetycznej brytyjskiej produkcji – „Black Mirror”. Jest to wyprodukowany w 2011 roku miniserial, którego formuła opiera się na 3 niepowiązanych ze sobą odcinkach, a każdy z nich w nowatorski, a przede wszystkim bezpośredni sposób przedstawia problem naszej generacji. Już przy pierwszym seansie daje się poznać, iż twórcy nie boją się trudnych tematów, a co ważniejsze dysponują imponująca wiedzą na temat ludzkich zachowań. Odcinek pierwszy jest relacją z brytyjskiego sztabu kryzysowego, który w ciągu kilkunastu godzin musi uporać się z żądaniem porywaczy, którzy przetrzymują brytyjską księżniczkę. Filmik, na którym księżniczka Joana wijąc się z bólu, z przerażeniem przekazuje wskazówki porywaczy- aby ją uratować brytyjski premier musi podczas transmitowanego na żywo programu, na oczach widzów odbyć stosunek płciowy ze świnią. Sytuacja jest tym bardziej skomplikowana, ponieważ ów filmik opublikowany został poprzez YouTube, co rozpoczęło lawinę internetowego przekazu, zanim spuszczono z łańcucha media- świat już wiedział, zbierając milionowe ilości wyświetleń i likeów na Facebooku i Twitterze. Tak rozpoczyna się moralna wojna, która niczym papierek lakmusowy wyraźnie pokazuje odczłowieczenie współczesnej publiki. Ta godzinna historia jest niczym grecka tragedia z konfliktem tragicznym w fabule i katharsis w finale. Niestety wnioski, jakie przemykają przez umysły tuż po obejrzeniu odcinka nie niosą zbyt optymistycznych scenariuszy dla ludzkości. Jest to tylko jedna z 3 opowiedzianych historii, a każda kolejna oferuje nam nowa, pokaźną dawkę psychologicznej strawy, pozwalając widzowi na sterowaną terapię.

Całość jest dość niszową „sztuką telewizyjną”, która pojawiła się w grudniu zeszłego roku, tuż przed świętami. Największe portale internetowe poświęcone kinu i telewizji dysponują bardzo ubogą bazą informacji na temat owej produkcji. „Black Mirror” figuruje jedynie jako brytyjska mini produkcja, która łączy w sobie komedię, dramat i horror. Pomysłodawcą jest dziennikarz Charlie Brooker, który zajmuje się również pisaniem scenariuszy fabularnych. Brooker jest bacznym obserwatorem i błyskotliwym komentatorem, który wykorzystując swój satyryczny pesymizm oraz zamiłowanie do surrealizmu, sporządza bezwzględnie przeszywający akt oskarżenia wobec świata. Dawno telewizja nie zafundowała rozrywki na tak wysokim poziomie, gorąco polecam obejrzeć i przekonać się na własnej skórze jak wielką wartość i siłę ma obraz.

Marta Niewczas

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry