Gran Derbi: Grali jak nigdy, odpadli jak zawsze

AKTUALNOŚCI, PIŁKA NOŻNA, SPORT, ŚWIAT

Tytuł tekstu nie odnosi się o dziwo do reprezentacji Polski… W środowy wieczór byliśmy bowiem świadkami kolejnego spektaklu zatytułowanego „Gran Derbi” czyli starcie FC Barcelony z Realem Madryt, tym razem w Pucharze Króla. W pierwszym ćwierćfinałowym meczu na Santiago Bernabeu górą była Barca, która zwyciężyła 1:2. Wielu twierdziło, że ten dwumecz jest już rozstrzygnięty. Real pokazał jednak, że jego zawodnicy mają ogromne cojones.

stock.xchng

Od początku zagrali agresywnym pressingiem czym ewidentnie zaskoczyli podopiecznych Guardioli. Wszyscy, którzy myśleli, że bramka Benzemy z grudniowego starcia w lidze była najszybszą jaka kiedykolwiek padnie w Gran Derbi mogli się srogo zawieść. Bowiem już w 10(!) sekundzie wyborną okazję zmarnował Gonzalo Higuain. Później niewiele lepiej w groźnych sytuacjach zachował się Cristiano Ronaldo i ponownie Pipita. Cała praktycznie pierwsza połowa upłynęła pod dyktando Realu, no ale jak powszechnie wiadomo prawie robi wielką różnicę. W 43 minucie ładną akcję indywidualną Leo Messiego płaskim strzałem wykończył Pedro Rodriguez. Czy była to bramka do szatni? Ależ skąd! W doliczonym czasie gry przepięknym strzałem popisał się Daniel Alves i Real ponownie był na kolanach.

W drugiej połowie Real po raz pierwszy od dawna w starciach z Barceloną pokazał, że jest wielką drużyną. Od 68 minuty zaczął się bowiem prawdziwy spektakl. Po podaniu Ozila, Cristiano Ronaldo minął bramkarza Barcy i umieścił piłkę w siatce mimo rozpaczliwej interwencji Puyola. Zawodnicy i kibice gospodarzy nie zdążyli się jeszcze otrząsnąć gdy Real wstał z kolan. Kapitan Barcy potknął się we własnym polu karnym, a okazji nie zmarnował Benzema. Real wrócił do gry! Wszyscy na stadionie woleli nie wiedzieć co działoby się gdyby sędzia uznał bramkę Sergio Ramosa jeszcze przy stanie 2:0. Goście postanowili pójść za ciosem, ale to Barcelona była bliżej postawienia „kropki nad i”. Najpierw jednak Messi strzelił niecelnie, a potem Pedro w sobie tylko znany sposób zmarnował podanie od Alvesa.

Tradycyjnie już pod koniec spotkania doszło do niesportowych zachowań. Najpierw czerwoną kartkę zobaczył Ramos, a później ostrym wślizgiem atakował Granero. Po meczu zawodnicy Realu mieli ogromne pretensje do sędziego, ale nic już nie wskórali. Po raz kolejny Barcelona była górą.
FC Barcelona-Real Madryt 2:2

Pedro (43’), Dani Alves (45’)- Ronaldo (68’), Benzema(72’)

Michał Buczek

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry