Seriale TV: Życie nie ma początku ani końca, a jednak?

AKTUALNOŚCI, GWIAZDY, MEDIA, POLSKA, ROZRYWKA, SERIALE TV, ŚWIAT, TELEWIZJA

Większość nastolatków swą przygodę z sztuką multimedialną zaczyna od seriali, a nic nie jest lepiej przyswajalne niż historie o nastolatkach. Przez dwie ostatnie dekady przewinęło się mnóstwo tego typu produkcji m.in. kultowe „ Beverly Hills 90210”, pean na cześć młodzieńczej wrażliwości, czyli „Jezioro marzeń”, czy ciut bardziej mroczne „Roswell: w kręgu tajemnic”. Jednak prawdziwy wysyp teen series nastąpił w nowym milenium, tworząc tym samym całkowicie nowy gatunek, w którym fabuła odgrywała już znacznie mniejszą rolę, ponieważ twórcy skupili się przede wszystkim na sferze wizualnej charakteryzującej się bardzo krótkim terminem przydatności.

Zwróćmy uwagę jak diametralnie różny jest odbiór serialu, gdy oglądamy go choćby 5 lat później- bohaterowie bezpowrotnie tracą swoją siłę przekazu, a przede wszystkim tracą na wiarygodności. Jedyną produkcją, której udało się uniknąć wiecznego spoczynku na cmentarzysku zapomnienia jest wspomniany wcześniej serial „Beverly Hills 90210”, który z bliżej nieokreślonych przyczyn zyskał pozytywny przymiotnik „oldschoolowy”. Doczekał się nawet swoistego sequela w postaci „90210”, który naprawdę nieźle sobie radzi- utrzymując się na antenie już 4 rok.

Jednak pomimo ryzyka związanego z przedawnieniem, przyznać trzeba, że podobnie jak w Polsce telenowele, tak w USA seriale o nastolatkach pozwoliły wypromować wielu obecnie czołowych aktorów. Mało kto pamięta, że Ryan Gosling zaczynał jako niezdarny Sean Hanlon w hicie lat ’97-’98 „Szkoła na fali”. Podobnie rzecz ma się z, tegoroczną nominowaną do Oscara za najlepszą damską rolę pierwszoplanową, Michelle Williams- popularność zdobyła dzięki roli nawróconej grzesznicy Jen w „Jeziorze Marzeń”.

Perypetie przyjaciół z Capeside przodują w promocji gwiazd, dzięki serialowi na głębokie wody wypłynęli m.in. Katie Holmes, Jamesa Van Der Beeka ( „Żyć szybko, umierać młodo”), Joshua Jackson ( „Szkoła uwodzenia”) oraz Kerr Smith ( „Adrenalina”). Jak to mówią w Los Angeles – znalezienie w Hollywood aktora bez serialowej przeszłości, graniczy z cudem. A młodych gwiazd pojawia się coraz więcej i biorąc pod uwagę fakty jak ożywcze dla kinematografii są te serialowe objawienia, są najbardziej niedocenianym zjawiskiem w historii kina.

Marta Niewczas

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry