Jak trafić na Czarną Listę Hollywood?

AKTUALNOŚCI, MEDIA, ŚWIAT

Kiedyś Czarna Lista, czyli tak zwana Black List, rujnowała kariery. Trafiały bowiem na nią nazwiska scenarzystów i reżyserów, którzy byli oskarżeni o komunistyczne poglądy. Tak więc Czarna Lista była swoistą formą cenzury. Dzisiejsza wersja tej listy jest czymś całkiem innym – skupia ona tytuły najlepszych, ale jeszcze nie sfilmowanych (a przynajmniej tych, które nie trafiły się jeszcze do kin) scenariuszy.

Ponieważ figurowanie na liście stało się prestiżowym wyróżnieniem, autorzy scenariuszy, które na nią trafiają, mają spore szanse na zrobienie kariery. Wcześniej pojawiły się na niej tytuły takie jak „The Social Network”, „Slumdog. Milioner z ulicy”, „Juno”, „Zapaśnik” i „Hanna”.

Autorem słynnej strony jest Franklin Leonard (współpracownik Leonarda di Caprio), który pewnego dnia rozesłał maile do wszystkich znających branżę, pytając o tytuły najlepszych scenariuszy, jakie ostatnio czytali. Z uzyskanych odpowiedzi Leonard ułożył pierwszy ranking, który szybko został rozpowszechniony w filmowym środowisku i zyskał popularność. Podczas gdy nad pierwszymi publikowanymi corocznie listami pracowało 90 ludzi, dzisiaj na scenariusze głosuje ponad 300 osób. Aby tekst trafił do rankingu, musi uzyskać 6 głosów.

Zastosowanie Czarnej Listy zostało więc całkowicie zmienione. Dlaczego jednak nazwa pozostała ta sama? Leonard mówi, że chciał zażartować z poprzedniej listy, a także się na niej odegrać. Kiedyś służyła do niszczenia kariery, a dzisiaj do jej rozpoczęcia!

Nie każdy jest jednak fanem słynnej listy. Wielu zarzuca jej niewielką skuteczność. Z łącznie 500 scenariuszy, które pojawiły się na liście, sfilmowano tylko 150. Do tego dochodzą powtarzające się z roku na rok tytuły i te same nazwiska. Lista stała się też prowodyrem niezdrowej konkurencji wśród filmowców, a i feministki ostrzą sobie na niej zęby, bo autorami większości scenariuszy są mężczyźni.

Mimo wszystko, pomysł jest wzięty. Co najważniejsze, sami scenarzyści widzą dla siebie wiele korzyści w Liście. Wielu z nich udaje się zaistnieć na hermetycznym runku właśnie dzięki niej. W innych krajach (np. Anglia) powstają duble projektu Leonarda. A jemu samemu nie wyczerpują się pomysły: Leonard zapowiada, że wkrótce utworzy nową wersję Listy, tym razem dla musicali i spektakli teatralnych.

E.Bryła

Źródło: Film

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry