Prawda o „Kony 2012” – kto ma rację, twórcy czy krytycy?

AKTUALNOŚCI, CIEKAWOSTKI, INTERNET, SOCIAL MEDIA

30-minutowy film „Kony 2012” stał się hitem na Twiterze, Youtube oraz Facebooku. Obejrzało go już ponad 80 milionów ludzi na całym świecie. Pomogło też to, że gwiazdy takie jak Rihanna, Angelina Jolie i Justin Bieber głośno wzywali do powzięcia akcji przeciwko terroryzmowi w Afryce. Film pokazał okrucieństwo wobec ugandyjskich dzieci, które są porwane przez afrykańskie ugrupowanie terrorystyczne Armia Boga pod dowództwem tytułowego Koniego.

Chłopcy są wcielani do jego bojówek, a dziewczynki wykorzystywane jako niewolnice seksualne. Za pozornie szczytnymi celami, film osiąga jednak nie wiele poza wsławieniem Koniego i jego bestialstwa, które sprzedaje się świetnie jak przystało na hollywódzką produkcję.

Co mówią Ugandyjczycy na celebrowanie ich cierpienia? Przede wszystkim buntują się oni wobec niekompletnego i fałszywego obrazu, jaki jest przedstawiony w filmie. Podczas gdy większość komentatorów zgadza się, że akty okrucieństwa powinny być nagłaśniane, przyznają również że „Kony 2012” nie wniósł do tematu niczego nowego ani konstruktywnego. Co więcej, pokazał skrzywiony obraz ugandyjskiej rzeczywistości.

„Kony 2012” jest oskarżany o bazowanie na utartych na Zachodzie stereotypach o słabej i biernej Afryce, która nie jest w stanie się obronić. Ugandyjczycy są bowiem ukazani jako bezradne i zagubione dzieci, które czekają na pomoc i interwencję z Zachodu, bo same nie są w stanie zapanować nad terroryzmem w ich własnym kraju.

Film jest pełen akcji i emocji. Brak jest za to konkretów i perspektywy samych Ugandyjczyków, którzy mogliby przedstawić własny pogląd na wydarzenia w Ugandzie. Gdyby było inaczej, twórcy filmu nie mogliby zignorował akcji jakie, nie bez sukcesu, od lat są podejmowane przez samych Ugandyjczyków, aby zwalczyć terroryzm i działania Armii Boga. Brak jest solidarności i wsparcia dla już działających Afrykanów.

Film za to daje pretekst krajom Zachodu, a zwłaszcza USA, na interwencję w Afryce i wzmocnienie sił na północy Ugandy. Armia USA stacjonuje tam między innymi w związku z wydobyciem ropy naftowej. Pozostaje również fakt, że problem został już w dużej mierze rozwiązany. Kony opuścił Ugandę w 2006 roku i w tej chwili nie tylko działa w innym rejonach Afryki i z mniejszymi skutkami, ale i rozmiary Armii Boga są zawyżane.

Podczas gdy podejrzewano, że bojówki Koniego porwały 60 tysięcy dzieci, prawdopodobnie jest to około połowa tej liczby. Tak szybko jak film rozprowadził się w Internecie, tak szybko krytyka go zbojkotowała. Problem był aktualny 10 lat temu, a na dzień dzisiejszy Afryka ma większe problemy niż Kony.

Jak oceniacie ten film?

Źródło: Kony2012/GuardianUK
Edyta Bryła

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry