Pingwinów cesarskich jest w Antarktyce dwa razy więcej

AKTUALNOŚCI, NAUKA, STYL ŻYCIA, ŚWIAT, ZWIERZĘTA

Eksperci British Antarctic Survey przekazali ostatnio wyniki badań dotyczące populacji Pingwinów cesarskich. Jak podają, jest ich w Antarktyce dwa razy więcej, niż sądzono. Naukowcy do liczenia tych ptaków wykorzystali zdjęcia robione z orbity Ziemi.

Pingwiny cesarskie zamieszkują, trudno dostępne części Antarktyki – naukowcy policzyli je, dokładniej niż kiedykolwiek do tej pory, w zasadzie nie wychodząc z biura.

Dbush/wikipedia

Pingwiny cesarskie żyją i rozmnażają się w miejscach, do których trudno jest dotrzeć i prowadzić badania. Są to okolice niedostępne zwłaszcza wtedy, gdy temperatura spada do minus 50 stopni. Naukowcy wykorzystali jednak fakt, że duże grupy kontrastowo ubarwionych, czarno-białych ptaków, stojących na tle śniegu, świetnie się wyróżniają z ogromnej odległości. Pingwinie skupiska można dostrzec nawet na dobrej jakości zdjęciach z satelity.

Badacze z USA, Wielkiej Brytanii i Australii wykorzystali ten fakt do oceny liczebności pingwinich kolonii z Antarktyki. Pracowali na zdjęciach satelitarnych o bardzo wysokiej rozdzielczości, których rozdzielczość powiększyli jeszcze bardziej dzięki technice zwanej pansharpening. Zabieg ten pozwolił lepiej odróżnić ptasie kolonie od jasnych połaci lodu, ciemnych cieni i skrawków lądu pokrytych pingwinimi odchodami. Wstępne wyniki skalibrowali – zestawili je z wcześniejszymi wynikami liczenia, prowadzonego na podstawie zdjęć z samolotu oraz bezpośrednio z ziemi.

Naukowcy zbadali 44 pingwinie kolonie rozrzucone wzdłuż wybrzeża Antarktyki, w tym siedem wcześniej nieznanych.

„Jesteśmy zachwyceni możliwością lokalizowania i identyfikowania tak wielkiej liczby pingwinów cesarskich. Naliczyliśmy ich 595 tys. To niemal dwa razy więcej, niż wcześniejsze szacunki, mówiące o 270 – 350 tysiącach ptaków. Jest to pierwszy pełen spis liczebności gatunku, który zrealizowano z kosmosu” – podkreśla główny autor badania, geograf Peter Fretwell z brytyjskiej agendy badawczej British Antarctic Survey (BAS).

Zdaniem uczestniczącej w pracach Michelle LaRue z University of Minnesota, takie podejście stanowi duży krok w ekologicznych badaniach Antarktyki. Pozwala liczyć ptaki bezpiecznie i wydajnie, a towarzyszący temu wpływ na środowisko ogranicza do minimum. „Nowa metoda pozwala oszacować całą populację” – podkreśla, i może się przydać do oceny innych słabo zbadanych gatunków z Antarktyki, i do weryfikacji badań w terenie.

Biolog z BAS, dr Phil Trathan przypomina prognozy, według których zmiany klimatu zapewne silnie się odbiją na populacji pingwinów cesarskich. Dokładny spis tych ptaków z całego kontynentu (który w dodatku można łatwo i regularnie powtarzać), pomoże dokładniej monitorować przyszłe zmiany.

Opracowano na podstawie: PAP – Nauka w Polsce

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry