Malaria wciąż zabija podróżnych

AKTUALNOŚCI, PODRÓŻE, POLSKA, STYL ŻYCIA, ŚWIAT, ZDROWIE I URODA

Malaria może być śmiertelnie groźna dla podróżników. Dlatego przed wyjazdem do kraju, w którym choroba występuje powinno się bezwzględnie zadbać o odpowiednią profilaktykę – przypominają eksperci z okazji Światowego Dnia Malarii, który obchodzimy dzisiaj.

Image by Ute Frevert; false color by Margaret Shear /wikipedia commons

Składają się na nią nie tylko zapobieganie ukąszeniom komarów przenoszących malarię, ale też profilaktyczne stosowanie skutecznych leków przeciwmalarycznych.

Według dr. Piotra Kajfasza z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie, co roku 30 tys. osób z rejonów niemalarycznych zostaje zarażonych malarią i przywozi ją do swojego ojczystego kraju. Połowę z tego stanowią Europejczycy. „W Polce niemal co roku ktoś umiera na malarię” – mówił specjalista podczas spotkania zorganizowanego w ramach obchodów Światowego Dnia Malarii. Podkreślił, że często są to ludzie młodzi, wykształceni, którzy mają rodzinę lub planują ja założyć.

Statystyki wskazują, że od 1984 r. potwierdzono na terenie naszego kraju 23 śmiertelne przypadki malarii „importowanej” z tropiku (dane te nie uwzględniają zgonów Polaków na malarię poza granicami państwa).

Jak przypomniał dr Kajfasz, dotychczas nie opracowano skutecznej szczepionki przeciw malarii. Prawidłowa profilaktyka przeciwmalaryczna polega zatem na stosowaniu metod, które ograniczają ukłucia komarów przenoszących malarię (środki odstraszające komary, tzw. repelenty, moskitiery, środki owadobójcze) oraz na przyjmowaniu leków przeciwmalarycznych dobranych przez lekarza zależnie od regionu, w który podróżujemy.

Malaria jest chorobą pasożytniczą. Wywołuje ją pierwotniak – zarodziec malarii z rodzaju Plasmodium – przenoszony przez samice komara widliszka (rodzaj Anopheles). W momencie ukłucia zarażony owad wprowadza do krwi człowieka komórki zarodźca w postaci inwazyjnej. Te atakują najpierw komórki wątroby, a następnie czerwone krwinki, które ostatecznie niszczą. Rozpadowi krwinek towarzyszą takie objawy, jak dreszcze, wysoka gorączka (nawet do 41 st. C), zlewne poty, uczucie niepokoju.(Rzadko do zarażenia zarodźcem malarii dochodzi w inny sposób, np. na skutek przetoczenia zainfekowanej krwi, za pośrednictwem zanieczyszczonych strzykawek czy igieł.)

Choroba występuje w wielu krajach świata – od Afryki, przez Azję Południową i Oceanię, po Amerykę Południową. „Niedawno malaria wróciła do Europy” – powiedział dr Kajfasz. Przypomniał, że w 2011 r. w południowo-wschodniej Grecji zdiagnozowano 63 przypadki choroby.

„Wprawdzie komary przenoszące malarię są aktywne głównie od zachodu do wschodu słońca, ale już te, które przenoszą dengę (potencjalnie śmiertelna wirusowa gorączka krwotoczna – PAP) wieczorem. Dlatego repelenty powinniśmy stosować 24 godziny na dobę” – podkreślał dr Kajfasz.

Większość preparatów dostępnych w sklepach zawiera DEET; podobną skuteczność mają też produkty z ikarydyną. Repelenty zawierające kilkunastoprocentowe stężenie DEET działają przez godzinę, jeśli mieści się ono w przedziale 20-30 proc. działają kilkanaście godzin.

„Powinniśmy pamiętać o częstszym uzupełnianiu repelentu wtedy, gdy wieje wiatr i gdy się pocimy, bo wówczas jego skuteczność jest krótkotrwała, a także zastosować go ponownie po kąpieli” – zwrócił uwagę dr Kajfasz.

Przypomniał też, że w godzinach popołudniowych warto stosować ubiór zakrywający jak największą powierzchnię ciała o jasnych kolorach. Ciemny strój emituje ciepło, które przyciąga komary.

Przed zaśnięciem najlepiej jest pozbyć się wszystkich komarów z pomieszczenia, jeśli jest w nim wentylator włączyć go, trzeba też sprawdzić szczelność siatek w oknach, moskitier i spryskać je środkiem owadobójczym (najlepiej z permetryną).

„Osoby podróżujące z rejonów wolnych od malarii w rejony zagrożenia chorobą są szczególnie podatne na jej ciężki przebieg, jeśli nie biorą leków przeciwmalarycznych” – ocenił dr Kajfasz.

Według dr Anny Kuny z Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni, turyści często boją się leków przeciwmalarycznych, bo bardzo rozpowszechniona jest opinia o ich szkodliwym wpływie na wątrobę. Nie została ona jednak potwierdzona w badaniach.

Jak ocenił dr Kajfasz, stosowanie leków przeciwmalarycznych jest bezpieczne jeśli zostaną one przepisane przez lekarza posiadającego wiedzę na temat rejonów występowania malarii, oporności zarodźca na leki w różnych rejonach oraz po zebraniu dokładnego wywiadu medycznego i przebadaniu pacjenta.

Dlatego, najlepiej na 6-8 tygodni przed wyjazdem zgłosić się do lekarza chorób zakaźnych, medycyny morskiej i tropikalnej, certyfikowanego centrum medycyny podróży lub stacji sanitarno-epidemiologicznej.

Jak oceniają lekarze, lekiem skutecznym, a zarazem najwygodniejszym w stosowaniu i mającym najmniej działań niepożądanych jest preparat zawierający dwie substancje: atowakwon z proguanilem.

Dr Kajfasz podkreślił, jeśli choć profilaktyczne stosowanie leków przeciw malarii znacznie zmniejsza ryzyko zachorowania, to nigdy nie można być tego pewnym w 100 proc. (zwłaszcza jeśli zdarzy nam się pominąć dawkę). Dlatego, każde zachorowanie, które ma miejsce do 2 miesięcy po powrocie z rejonu malarycznego i którego objawy mogą świadczyć o malarii wymaga konsultacji ze specjalistą chorób zakaźnych lub medycyny podróży.

PAP – Nauka w Polsce

Powiązane wpisy

  • Sylwia

    Orientujecie się może czy jeżeli chciałabym lecieć do Egiptu ( a chcę wykupić last minute, mam w alfastarze upatrzone i nie chcę żeby mnie ktoś uprzedził), to trzeba się szczepić na jakieś choroby? Jeżeli tak to na jakie? Osobiście mi się wydaje, że tam sytuacja jest całkiem dobra, nie słyszałam żeby ktoś z Egiptu jakąś chorobę przywiózł. No może poza słynną zemstą faraona.


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry