W czołówce ekstraklasy jeszcze ciaśniej

AKTUALNOŚCI, PIŁKA NOŻNA, POLSKA, SPORT

Wciąż 5 zespołów T-mobile Ekstraklasy ma szansę na końcowy triumf, mimo że do rozegrania pozostały już tylko 2 kolejki. Wszystko za sprawą wyników jakie osiągnęli faworyci w ten weekend. Lider i wicelider – czyli Legia i Ruch tylko zremisowały. Po 3 punkty zdobyli natomiast Śląsk Wrocław, Lech Poznań i Korona Kielce. Między pierwszą Legią a piątą Korona są tylko 2 punkty różnicy.

stock.xchng


28 kolejka zaczęła się od pewnego zwycięstwa Górnika Zabrze nad Podbeskidziem Bielsko-Biała 3:0. Dużo większe znaczenie dla losów mistrzostwa miał jednak kolejny mecz. Lech Poznań ograł u siebie Polonię Warszawa po golu Vojo Ubiparipa. Tym samym „Kolejorz” odebrał ostatnie nadzieje „Czarnym koszulom” a sam znacznie przybliżył się do końcowego sukcesu.

W sobotę na fatalnym boisku w Łodzi 3 arcyważne punkty wywalczyła Lechia Gdańsk. Gracze Pawła Janasa ograli bardzo słaby Widzew 1:0 i są już o krok od utrzymania. W Kielcach Korona po dwóch trafieniach obrońcy – grającego wyjątkowo w ataku – Pavola Stano, wygrała z GKS-em Bełchatów. Punkty stracił sensacyjnie Ruch Chorzów. Niebiescy nie potrafili wygrać z dołującym ŁKS-em. Wynik 2:2 będzie się im długo śnił po nocach, jeśli nie zakończą sezonu na podium. Być może wpływ na postawę graczy trenera Fornalika miał brak kibiców na trybunach. Za burdy podczas derbów Śląska stadion został zamknięty dla szalikowców, a mecz na żywo obejrzały dzieci z domów dziecka i świetlic środowiskowych.

W niedzielę wreszcie wygrał Śląsk Wrocław. Choć o 3 punkty musiał drżeć do ostatniego gwizdka. Wrocławianie pokonali w derbach Dolnego Śląska Zagłębie Lubin i wskoczyli na drugie miejsce w tabeli. Nieoczekiwanie punkty straciła Legia. Na Łazienkowskiej już 15. gola w tym sezonie zdobył Tomasz Frankowski. Warszawianie potrafili odpowiedzieć tylko trafieniem z rzutu wolnego Daniela Ljuboji i choć utrzymali fotel lidera, to ich przewaga nad drugim Śląskiem wynika już tylko z bezpośredniej rywalizacji. Oba zespoły mają po 50 punktów. Dalej jest Ruch z dorobkiem 49 oczek. Tuż za podium o punkt za chorzowianami są Lech i Korona.

Sytuacja w polskiej lidze jest wyjątkowa. Tak wielu drużyn z szansami na mistrzostwo na samym finiszu nie ma w żadnych innych europejskich rozgrywkach. Na Cyprze o złoto walczyły do końca 3 drużyny. Wygrał AEL Limassol, ale tylko z 1 punktem przewagi nad Omonią i 2 nad APOEL-em z Nikozji. W Rumunii pozostało do rozegrania jeszcze 6 kolejek. Na razie prowadzi CFR Cluj, ale nad czwartym Dynamem Bukareszt ma ledwie 3 punkty przewagi. Na Słowacji w grze zostają również 4 zespoły. Przed nimi jeszcze trzy mecze. Szansę na dogonienie liderującej Ziliny wciąż ma czwarty Inter Bratysława.

W każdych innych europejskich ligach o mistrzostwo walczyły lub wciąż walczą maksymalnie dwie, trzy drużyny. Hiszpania została zdominowana przez Real i Barcelonę, w Anglii rządzą zespoły z Manchesteru, we Włoszech szansę na ‚Scudetto’ mają już tylko Juventus i Milan. Pozostałe drużyny z tych krajów już dawno porzuciły marzenia o mistrzostwie.

Polska zupełnie odbiega od tego trendu. Trudno wskazać klub, który miałby choćby zadatki na dominatora. Świetną jesień miał Śląsk Wrocław. Pierwszą część sezonu podopieczni Oresta Lenczyka kończyli na fotelu lidera z 4 punktami przewagi i nic nie zapowiadało, że wiosną szybko roztrwonią taką zaliczkę. Dobrze rok zaczęła Legia Warszawa, ale po kilku efektownych spotkaniach wyraźnie straciła impet. Ruch Chorzów i Korona Kielce konsekwentnie ciułały punkty przez całe rozgrywki trzymając się blisko czołówki. Po zmianie trenera przebudził się Lech Poznań. I to on wyrasta na największego faworyta. Skazany zimą na kolejny rok bez europejskich pucharach, po 6 zwycięstwach w siedmiu ostatnich meczach wdarł się tuż za podium i jeśli dalej będzie tak grał jak do tej pory, może sięgnąć nawet po mistrzostwo.

Do rozegrania każdy z zespołów będzie miał jeszcze dwa mecze. Co ciekawe, przeciwnikami ekip z czołówki będą ligowi słabeusze. W 29 kolejce Legia zagra na wyjeździe z Lechią Gdańsk, Śląsk u siebie z Jagiellonią, Ruch w Krakowie z ostatnią Cracovią, Lech u siebie z Podbeskidziem, a Korona w Kielcach z Widzewem.

Zakładając, że każdy z faworytów wywalczy 3 punkty, losy mistrzostwa rozstrzygną się w ostatniej kolejce na stadionie przy Łazienkowskiej. 6 maja Legia Warszawa podejmie Koronę Kielce. Któraś z tych drużyn na pewno straci punkty, a tym samym szansę na mistrzostwo. Inni potentaci zagrają znów ze słabeuszami, lub drużynami już o nic nie walczącymi. Śląsk zagra w meczu przyjaźni z Wisłą, Ruch z Lechią, a Lech z Widzewem.

Można narzekać na poziom naszej ligi, umiejętności piłkarzy, czy zaniedbania organizacyjne. Jednej rzeczy jednak T-Mobile Ekstraklasie nie można odmówić. Tak emocjonujących i nieprzewidywalnych rozgrywek nie ma nigdzie indziej w Europie.

Michał Toporek

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry