Przedsmak Woodstocku we Wrocławiu –Wielki Finał Eliminacji do XVIII Przystanku Woodstock

AKTUALNOŚCI, KONCERTY, MUZYKA, POLSKA, ROZRYWKA

W miniony weekend wrocławianie mogli poczuć już smak zbliżającego się wielkimi krokami XVIII Przystanku Woodstock. A to za sprawą Finału Eliminacji zarówno na duża jak i małą scenę. Najpierw w sobotę 2 czerwca w klubie Od zmierzchu do świtu spotkało się 8 zespołów walczących o występ na scenie folkowej. Po niezwykle energetycznych mini koncertach każdego z nich, jury w składzie Jurek Owsiak, Gosia Kaczmarek, Andrzej Puczyński, Krzysztof Dobies i Tomasz Olszewski zdecydowało, że w tym roku na tzw. małej scenie XVIII Przystanku Woodstock wystąpią: 13-osobowy Lemko Tower, który utrzymuje nie tylko przy życiu ale też w świetnej kondycji muzykę łemkowską, ewenement polskiej sceny niezależnej, zespół taki sam jak żaden czyli Kabanos i nadzieja kobiecego songwitingu – Back To The Ocean. Wysoki poziom pierwszych eliminacji na scenę folkową podkreślił sam pomysłodawca Przystanku Woodstock- Jurek Owsiak, mówiąc: „Chcielibyśmy nagrodzić wszystkich, ale nie mamy takiej możliwości. Niemniej wszystkim grającym dziś zespołom należą się wielkie brawa”.

fot. Monika Kapela/ newsfix.pl

Kulminacją woodstockowego szaleństwa we Wrocławiu był jednak niedzielny Wielki Finał Eliminacji na dużą scenę, który odbył się w klubie Eter. Zakwalifikowało się do niego aż 12 zespołów, walczących nie tylko o występ na „najpiękniejszym festiwalu świata”, ale tez o szereg nagród dodatkowych, ufundowanych przez sponsorów m.in. koncert w Chicago podczas festiwalu Taste Of Polonia, markowy sprzęt i wysokiej klasy instrumenty, nagranie płyty w Izabelin Studio, pod okiem samego Andrzeja Puczyńskiego, profesjonalne teledyski oraz sesję fotograficzną.

Jako pierwszy zaprezentował się niemiecki zespół DivaKollektiv, czyli żeński punk prosto zza naszej zachodniej granicy. Po nich na scenę wkroczył weteran polskiej sceny rockowej Olaf Deriglasoff, który po latach współpracy z największymi osobowościami rodzimego rock&rolla z sukcesem kontynuuje karierę pod własnym nazwiskiem. Następnie scenę i publiczność we władanie wziął zespół NOKO, który ogólnopolski rozgłos zyskał dzięki pojawieniu się w programie Must Be The Music, a swoją pozycję na polskim rynku muzycznym ugruntował wydaną niedawno debiutancką płytą i supportem przed Limp Bizkit i Slayer na tegorocznych warszawskich Ursynaliach. Podczas ich krótkiego występu publiczność ruszyła w szaleńcze pogo, które właściwie trwało nieprzerwanie aż do ogłoszenia wyników.

Nie schodząc ze sceny basista NOKO dał kolejny niezwykle energetyczny koncert tym razem z zespołem Plan, który tworzą muzycy takich formacji jak B.E.T.H., Kabanos, Noko, Al Sirat, Hedfirst, czy Antigama. Po dej dawce ostrych brzmień przyszedł czas na coś miłego dla ucha w wykonaniu zespołu Ludzie Mili, na którego czele stoją liderzy Indios Bravos: wokalista Gutek i gitarzysta Piotr Banach. Chwila błogiego spokoju nie trwała jednak długo, bo po nich na scenie pojawili się młodzi gniewni, czyli objawienie drugiej edycji Must Be The Music – Eris Is My Homegirl. Ci niepozorni chłopcy zafundowali publiczności metalcore’owe, growlujące piekło, które sprawnie przejął kolejny hardrockowy czy może raczej Rust-rockowy zespół Rust. Ten muzyczny Armagedon uspokoił nieco, jednak nie na długo jamajski Tabu, który bez żadnego tabu pokazał co to znaczy grać reggae i rozbujał wrocławską publiczność. Po nim za sprawą formacji Thy Disease w eter (i Eter) popłynęły bez wątpienia najcięższe tego wieczoru dźwięki.

Zespół w osłabionym składzie, bo bez basisty, który z zapaleniem płuc utknął w białoruskim szpitalu omal nie rozniósł klubu w puch. Aż strach pomyśleć, co dzieje się na scenie, kiedy grają w komplecie. Po tych istnych szatanach metalu rozczulająco na scenie wyglądali młodzi, ostrzyżeni i ogoleni jak Bóg przykazał chłopcy z Clock Machine. Po ich występie, obfitującym w płynne przejścia z lirycznych ballad do energetycznego rock&rolla żałowało się, że nie można cofnąć wskazówek zegara i dać się zaczarować niesamowitemu głosowi wokalisty raz jeszcze. Tłumnie zebrani pod sceną fani kolejnego zespołu juz jednak skandowali jego nazwę, głośno domagając się rozpoczęcia występu. Ich nadzieje szybko zostały spełnione i niebawem na scenie pojawili się ubrani jak rasowi raperzy ze wschodniego wybrzeża muzycy Hope.

Już po pierwszych dźwiękach było jednak jasne, że ma się do czynienia z czymś więcej niż rap, growling, nu metal i elektronika w jednym – to porywająca tłumy nadzieja, że w polskiej muzyce naprawdę dobrze się dzieje. Następnie na cudem ocaloną przed fanami Hope scenę wkroczyło siedmiu starszych panów w garniturach i pod krawatami, którzy do niedawna muzyką zajmowali się tylko od tej drugiej strony, prezentując ją na antenach największych rozgłośni radiowych w kraju. Dziś jako Poparzeni Kawą Trzy sami z sukcesem ją tworzą i gdzieś między audycjami i programami znajdują czas i energię na bawienie nią innych. Mimo siwiejących skroni w niczym nie ustępowali młodszym kolegom, a ich radość ze wspólnego grania wprost nie pozwalała ustać pod sceną w miejscu. Na zakończenie tego maratonu dźwięków wystąpiła londyńska formacja Abadden, pokazując wrocławskiej publiczności, że nie wiedzą co to angielska flegma. Po ich występie jury udało się na naradę, a publicznością zajęła się gwiazda ubiegłorocznego Przystanku Woodstock – austriacki Kontrust z polskim akcentem w postaci wokalistki Agaty Jarosz.

Jeśli jakimś cudem po tych ponad 6 godzinach grania właściwie non stop ktoś czuł jeszcze niedosyt to po koncercie tego crossoverowego zespołu mógł wreszcie poczuć się nasycony. Przeszywający wokal Agaty w połączeniu z niesamowitym głosem Stefana i energią pozostałych muzyków, dla których w pewnym momencie scena zrobiła się za mała i gitarzysta musiał salwować się wspinaczką na kolumny głośnikowe zagwarantowały wspaniałe zwieńczenie tego cudownego wieczoru.
Przy ogłaszaniu wyników Jurek Owsiak stwierdził, że „ Wszystkie kapele, które dzisiaj zagrały to jest po prostu coś kolosalnego. To mógłby być festiwal, który by zagrał od początku do końca”.

Po przedstawieniu zdobywców złotego bączka, który na scenie folkowej przypadł zespołowi Bethel, a na dużej scenie Luxtorpedzie, czyli w obu przypadkach zwycięzcom ubiegłorocznych eliminacji, Jurek Owsiak odczytał listę tegorocznych triumfatorów. Na dużej scenie świętującego w tym roku osiągnięcie pełnoletniości XVIII Przystanku Woodstock zagrają: Poparzeni Kawą Trzy, Hope, Deriglasoff, Eris Is My Homegirl oraz Plan. Dodatkowo na małą scenę zostali zaproszeni: Ludzie Mili oraz Rust, a Jurek Owsiak obiecał jeszcze zespołowi Clock Machine występ już bez żadnych eliminacji na przyszłorocznym festiwalu.

Monika Kapela

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry