Sprzęt elektroniczny polskiej firmy będzie sprawdzał teorię względności

AKTUALNOŚCI, NAUKA, POLSKA

Open hardware to inicjatywa CERN polegająca na udostępnianiu zainteresowanym projektów i planów sprzętu elektronicznego tworzonego przez firmy komercyjne bez żadnych opłat licencyjnych, w sposób zupełnie otwarty. Zgodnie z tą ideą prowadzony jest projekt związany z dokładną synchronizacją czasu. Jednym z pierwszych na świecie jego uczestników była polska firma Creotech wywodząca się ze środowiska naukowego.

The CERN accelerator complex

W rozmowie z PAP reprezentujący spółkę dr Grzegorz Brona wyjaśnia, jakie rynkowe zastosowania mogą znaleźć urządzenia opracowane w projekcie naukowym i co może być źródłem zarobku dla firmy wykonującej pracę w ramach projektu otwartego.

Nauka w Polsce: Jak doszło do współpracy niewielkiej firmy z Polski z Ośrodkiem CERN?

Dr Grzegorz Brona: Wszyscy założyciele firmy Creotech wywodzą się ze środowiska naukowego, każdy z nas współpracował wcześniej z CERN w ramach kontraktów. Z jednej strony mamy zatem duży know-how zdobyty w związku z tą współpracą, a z drugiej strony – kontakty zdobyte poprzez projekty, w jakich już uczestniczyliśmy, a przede wszystkim wyrobioną dobrą opinię.

Creotech jako pierwsza firma z Polski weszła dwa lata temu do współpracy z CERN w ramach grupy open hardware. Z jednej strony nic nie chroni firmy przed skopiowaniem sprzętu opracowanego w tym systemie urządzenia, ale z drugiej duży plus – ponieważ w wyniku współpracy między wieloma firmami mogą powstawać znacznie bardziej wyspecjalizowane urządzenia, niż mogłaby opracować grupa pracująca indywidualnie. Również same testy tych urządzeń następują znacznie szybciej. Klient, który potem kupuje urządzenie nie musi obawiać się, że firma zniknie z rynku i będzie pozbawiony usług serwisowych.

NWP: Na czym polega zaangażowanie polskich badaczy-przedsiębiorców w ten międzynarodowy projekt?

GB: Dużym wyzwaniem dla CERN jest synchronizacja ogromnego urządzenia, jakim jest wielki zderzacz hadronów (Large Hadron Collider), rozproszony w tunelu o długości 27 km. Poszczególne elementy tego urządzenia trzeba doskonale ze sobą dograć, w danym momencie muszą zadziałać wszystkie jego elementy. CERN wyszedł z inicjatywą stworzenia nowego standardu synchronizacji czasowej urządzeń (który nazwany został White Rabbit). Następnie w oparciu o ten standard powstać miał konkretny sprzęt realizujący go. Firma Creotech była, a w tej chwili jest ich kilkunastu. Są to w większości niewielkie firmy, ale i duże, które przypatrują się rozwojowi projektu.

NWP: Czym konkretnie zajmuje się Creotech?

GB: Od 2009 r. w ramach konsorcjum pracowaliśmy nad układami elektronicznymi umożliwiającymi synchronizację czasu (w standardzie White Rabbit) pomiędzy komputerami połączonymi ze sobą siecią ethernet. Projekt zakończył się pół roku temu dużym sukcesem. W tej chwili spółka produkuje komponenty opracowane w ramach współpracy z CERN. Komponenty te dostarczamy do CERN. Pierwsze duże wdrożenie systemu dokonane zostało w eksperymencie OPERA (w maju 2012), który mierzy czas przelotu neutrin pomiędzy ośrodkiem CERN a ośrodkiem we Włoszech. Przypomnijmy, że jesienią 2011 roku eksperyment ten zmierzył prędkość neutrin, która była nieco większa od prędkości światła. Głównym problemem z tym pomiarem, była spora niepewność wprowadzona przez użyty w tym okresie system synchronizacji czasu. Wdrożona platforma White Rabbit eliminuje te problemy i pozwoli potwierdzić bądź odrzucić wyniki pomiaru z 2011. Niezależnie, czy w kolejnych pomiarach okaże się, że prędkość światła została przekroczona, czy nie, ważne jest, że to przy współudziale Polaków stworzone zostały urządzenia, które potrafią o czynnik 50 poprawić synchronizację czasu. W tej chwili pracujemy nad „switchem” systemu White Rabbit, który spełnia warunki przemysłowe, tzn. na przykład wytrzymuje szeroki zakres temperatur do minus 50 stopni.

Jakie będą zastosowania opracowanych urządzeń?

GB: Jesteśmy w stanie zsynchronizować ze sobą dwa odległe od siebie komputery z dokładnością do jednej miliardowej sekundy. O czynnik 50 poprawiliśmy standardy dostępne powszechnie w przemyśle. Istnieją liczne obszary zastosowania tej technologii.

Pierwszym jest oczywiście zastosowanie naukowe – synchronizowanie dużych akceleratorów, radioteleskopów itd.. Ale jest to również medycyna, pomiary, które wymagają dużych dokładności czasowych. Np. firmy, które opracowują nowe samoloty umieszczają wiele czujników na ich skrzydłach. Dzięki naszym urządzeniom taka firma jest w stanie dokładniej rejestrować dane przychodzące z tych wszystkich czujników i lepiej, szybciej dokonywać badań nowych projektów samolotów. Inne zastosowanie to poprawa bezpieczeństwa w sieciach synchronicznych. Dzięki możliwości częstszego próbkowania sygnału jesteśmy w stanie przesłać w takiej sieci więcej informacji, a także lepiej sprawdzać, czy rejestrowany potok nie został zmieniony, bądź opóźniony przez podsłuch. Kolejna możliwa aplikacja, to systemy giełdowe, gdzie bardzo istotny jest czas przyjścia informacji o dokonywanej transakcji. Możliwe są też aplikacje związane z synchronizacją kompleksów radarów. Dzięki takiej synchronizacji lepiej można śledzić obiekty poruszające się w przestrzeni powietrznej danego kraju. Wszędzie tam, gdzie trzeba dokładnie znać czas i zsynchronizować różne urządzenia – tam system White Rabbit może być wdrożony w przyszłości i odnieść sukces. Pierwszy prawdziwy test koncepcji został przeprowadzony zaledwie kilka dni temu w eksperymencie Opera. Wszystko wskazuje na to, że koncepcja zdała ten test celująco.

NWP: Co może być źródłem zarobku dla firmy wykonującej pracę w ramach projektu otwartego?

GB: Nasza firma na początku chce być dostawcą sprzętu. Teoretycznie każdy może takie komponenty wykonać, ale to my posiadamy odpowiednią wiedzę – jak to wyprodukować, przetestować, połączyć, a potem dodać do tego oprogramowanie, żeby system poprawnie zadziałał. Mamy duże doświadczenie w produkcji i wdrażaniu, więc liczymy na to, że w pierwszych kilku latach zyskamy właśnie na tym. Równolegle chcemy opracowywać kompleksowe rozwiązania bazujące na tym systemie. Aby to zrobić potrzebne są jednak fundusze na prace badawczo-rozwojowe.

NWP: Czy spółka korzysta z możliwości dofinansowania prac badawczo-rozwojowych?

GB: Staramy się obecnie o dofinansowanie Naczelnej Organizacji Technicznej na rozwój projektu – jak dotąd bardziej naukowego – pod kątem zastosowań przemysłowych. Mamy nadzieję, że dzięki temu stworzymy produkt w pełni komercyjny, przystosowany do potrzeb rynku.

Mamy zamiar startować również w kolejnym konkursie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju – „Innotech”, który będzie organizowany jesienią. Creotech ma już inny grant z konkursu „Initech” NCBiR na projekt rozwoju inteligentnych kamer cyfrowych – w konsorcjum z Centrum Badań Kosmicznych PAN.

Niestety składane podania w 2011 roku zostały odrzucone. W szczególności złożony wniosek o dofinansowanie budowy specjalistycznego zaplecza produkcyjnego dla kart pomiarowych złożony w programie RPO Mazowsze został odrzucony na etapie formalnym. Pochwaliliśmy się w nim, że mamy wystarczającą infrastrukturę techniczną (sieć komputerową, podłączone zasilanie oraz pomieszczenia), w których inwestycja związana z zakupem sprzętu byłaby realizowana. Niestety informacja ta została zakwalifikowana jako informacja o rozpoczęciu inwestycji przed terminem złożenia wniosku o dofinansowanie. Na nic się zdał nasz protest, w którym pokazywaliśmy, że nie jest to część rzeczywistej inwestycji, a jedynie pokazanie możliwości jej przeprowadzenia. Szkoda, że tak się stało, gdyby inwestycja doszła do skutku, do połowy 2013 roku firma Creotech posiadałaby zaplecze produkcyjne i testowe spełniające wszystkie normy dla produkcji urządzeń na potrzeby techniki akceleratorowej oraz kosmicznej.

W tej chwili poszukujemy innych źródeł finansowania takiej inwestycji. Mam nadzieję, że źródłem tym okażą się pieniądze zarobione na sprzedaży pierwszych komponentów White Rabbit, które dostarczyliśmy już, poza ośrodkiem CERN, do Francji, Niemiec, Szwajcarii, Hiszpanii, USA, Holandii, a w tym miesiącu przeprowadzamy pierwszą dostawę do Wielkiej Brytanii.

Dziękuję za rozmowę.

źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry