Muzyczny rentgen – to i owo o muzyce

AKTUALNOŚCI, MEDIA

Ostatnio przeczytałam felieton Marcina Flinta – o współczesnym podejściu do muzyki. Owy tekst stał się przyczynkiem do przeprowadzenia rozważań na temat muzyki…a w zasadzie jej frustrującego braku w paradoksalnym świecie przepychu dźwięków. Dźwięki wychodzące z ówczesnych, komercyjnych stacji radiowych, dla których największą pochwałą byłoby zaśnięcie przed odbiornikiem, nie rzucają dobrego światła na muzykę, której masowo słuchamy.

stock.xchng


Oczywiście, są różne gusta, a o gustach się nie rozmawia…- w tym właśnie rzecz, że współczesny poziom świadomości muzycznej jest coraz niższy. Zadowolimy się kolokwialnym „byle czym”, a potem wielkie zdziwienie, gdy „bengery” w stylu „Za każdym razem” i „Miliony monet” robią furorę.
Twórcy karmią nas towarem o coraz to niższej jakości, stworzonym po najmniejszej linii oporu, pogarszając świadomość słuchaczy. Jasne, że nie wszyscy sprzedają nam kota w worku, faktem jest jednak, że przestajemy słuchać sensu tekstów, bo przecież „muzyka ma być rozrywką, nie będę się zastanawiać o czym tam jeden z drugim wyje”.

A szkoda, bo sami w ten sposób hodujemy sobie węża na piersi.Pod grubą warstwą kurzu zalega mnóstwo płyt, które dawno zapomniały już o swoich latach świetności i właściwej funkcji. Kiedy nie były tylko dekoracją, gdy były „świadomie” używane zgodnie z ich przeznaczeniem.

Obecnie cena płyt diametralnie idzie w górę z roku na rok. Po co jednak wydawać pieniądze, w momencie, gdy wszystko można ściągnąć z sieci? Internet – jedna wielka skarbnica wspólnych dóbr i wiedzy – w niczym nie pomaga, a ludzie bez niego już nawet samodzielnie myśleć nie potrafią. Co również tyczy się muzyki- podwójne kliknięcie i jesteś mistrzem semantyki. Pozazdrościć.

Przestał dziwić fakt, że w dzisiejszych czasach śmiejemy się tylko z przekleństw, a uwaga nasza skupia się tam, gdzie wszystko naładowane jest seksem. Sama mam trudności w przyzwyczajeniu się do widoku krzykliwych teledysków, w których wszystko podszyte jest erotyzmem.

Zapewne widzowie płci przeciwnej są zachwyceni takimi występami, sama oczekuję czegoś więcej niż opakowania. Wielokrotnie starałam się znaleźć jakiś głębszy sens w tych ‘gołych spektaklach’. Niestety nigdy jeszcze udało mi się dopatrzeć większego przekazu teledyskowej rozbieranki. „Piosenkarki” prezentują swoje wdzięki, przepysznie się rozbierając przy każdej możliwej okazji. W tym klipie muzyka nie gra już priorytetowej roli, jak mogłoby się zdawać.

Centrum stanowią naoliwione nogi, wydatny biust opasany kawałkiem czegoś, co ja osobiście nazywam apaszką. To jak śpiewa i o czym – nikogo nie interesuje, bo przecież można wzrok nacieszyć.. Ktoś by powiedział: „Chwila, ale teledyski są formą reklamy, wabika przyciągającego wzrok, jak ktoś chce posłuchać muzyki niech sobie płytę odpali”. Zgoda,. Tylko, że na tej płycie nie będzie na czym już oka zawiesić i wyjdą prawdziwe walory danego „artysty”.

Osobiście jeszcze bardziej od pseudoartystek eksponujących pośladki, aby nadrobić swój brak umiejętności, boli mnie „podziwianie” pseudoraperów nadmuchanych na pokaz, prowadzących wyścigi o ilość łańcuchów na szyi. Ślepo kierują się przekonaniem, że krok w kolanach uczyni z nich rapera, desperacko próbując się wcielić w swojego zagranicznego idola. Usiłując w ten sposób zdobyć uznanie wśród innych, bo w tekstach mu jeszcze daleko..

Poznałam niedawno chłopaka. Nie wyróżniał się wyglądem na tle innych wcale. Szczupły, wysoki z kontuzją kolana, w poruszaniu się pomagały mu kule. Wiedząc wcześniej, że jest jednym z najlepszych freestyle’owców w Polsce, wyobrażałam go sobie zupełnie inaczej – chyba naprawdę spodziewałam się łańcuchów i tatuaży.

Nie miał na sobie ani błyskotek ani zbędnych dodatków, ubrany był w talent. A przy tym posiadał coś, czego wszystkim artystom z całego serca życzę – świadomość swojej drogi opatrzoną w muzyczną ramkę. Świadomość wyborów i prawdziwość jednostki. On nie musi się ani przebierać, ani rozbierać – jest sobą.

Joanna Kukowska

Powiązane wpisy

  • me

    Miliony monet to bardzo dobra produkcja, zarówno od strony muzycznej jak i tekstowej i należy do utworów pop, które z założenia nie mają wprowadzać w trans przemyśleń i sięgania do najgłębszych skrawek duszy 😉 Fajnie językowo napisane, ale nie zgadzam się z wieloma przemyśleniami. Wszystko jest raczej na nie, a nikt nikomu nie broni słuchać muzyki poważnej, poezji śpiewanej, czy czegoś co wg niego jest wartościowe. Nie podoba mi się też pisanie w sposób stawiający przed czytelnikiem tezy ,z góry mówiących, że coś jest ‚be’ i koniec. Jednak podziwiam za lekkość pióra.

  • szalej

    bawią mnie udani czytelnicy, którzy lepiej wiedzą jakich, jak i kiedy powinna używać słów.
    Jakby znaczenie i zastosowanie było autorce obce. Polecam samemu sięgnąć do słownika i zostać Miszczem”semantyki, później krytykować 😀

  • Jane

    Nie jestem po to, żeby spełniać oczekiwania innych, lecz by zachęcać do konwersacji, co się udało 😉
    Skoro nie podoba Ci się mój sposób pisania- to po prostu tego nie czytaj. Ile ludzi tyle gust, jedni będą mnie kochać drudzy nienawidzić- naturalne spektrum. Łatwo jest postawić krytykę, trudniej stworzyć coś samodzielnie. Niemniej jednak dziękuję za czas poświęcony lekturze 😉

  • Muzyczny rentgen – to i owo o muzyce. Addendum.

    Jak pokazuje tytuł to wolne nawiązanie do artykułu Asi Kukowskiej. Jednak to będzie moja interpretacja. Bartosz Marchewka. Kłaniam się.

    Generalnie się z towarzyszem Kukowską zgadzam. Jednak (mam nadzieję, że się nie obrazi) jej tekst to takie „ślizganie się po stereotypach”. Tak, radia karmią nas pastiszem; tak, na teledyskach rządzi wyuzdany seks; tak, dzisiaj muzyka ma ładniej wyglądać niż brzmieć; tak, rap dzisiaj kojarzy się z łańcuchami ciągnącymi szyję do ziemi…

    Tylko to takie za proste jest. Powiedzenie, że muzyka dzisiaj jest już tak niecna i tak łatwa jest niedopowiedzeniem. Joasia tyknęła w swoim tekście portret hip-hopowca. Z racji preferencji muzykalnych wezmę ten gatunek na tapetę. Że krok w kolanach i inne takie atrybuty. Tak, tak mniej więcej się ludzi tej kultury postrzega. Jednak, polscy raperzy już dawno przemodelowali wzorce płynące zza wielkiej wody. Przykłady? Mes ? Łona ? Polski rap atakuje (w pozytywnym znaczeniu ) szeroki wachlarzem konwencji, stylów, podgatunków itp… z których możemy wysupłać dla siebie optymalne. Jasne zdarzają się produkty „rapopodobne”. I tu jest misja słuchacza. Wyłapać z tego gąszczu tych najbardziej wartościowych. A ostatnio ze słuchaczami nie jest źle.

    Nie jest źle, co widać po OLiSie (który swoją drogą wrósł już w polski rap, podobnie Arutr „Yeti” Rawicz). Polski hip – hop się sprzedaje. Całkiem nieźle. Niemal każda kolejna płyta momencie debiutu gdzieś tam w wysokich partiach OLiS zakłada swoją bazę. I to w czasach, kiedy odc**jabajty muzyki parkują na twardych dyskach. Polski rap-słuchacz coraz częściej sięga po płyty (potwierdzone empirycznie) Nie wszystkie i nie każdą, ale ma tego swojego naj, naj, naj, że poza propsami wśród kumpli kupi jego płytę. Bo wysupłanie ok. 3 dych na jedną płytę w przeciągu kilku miesięcy nie jest wyczynem godnym peanów. A jak zobaczy jaka to radocha postawić na półce oryginał obudzi się w nim zmysł zbieracza. I będzie zbierał.

    Producenci rapu i generalnie muzyki nie wygrają z piractwem internetowym. To już nie jest nawet walka z wiatrakami. To walka z wrogiem niewidzialnym. Jednak Internet to w tym momencie kanał, przez który mogą trafić najcelniej do do odbiorców. I jeśli konwencja jest „normalna”, czyli wedle własnego projektu, pomysłu, z jakiś tam zasad „normalności”, to upomną się o niego odbiorcy starsi, bardziej inteligentni, którzy poświęcą swój czas i swój hajs, by go wynagrodzić.

    „Często spotykam się z takim podejściem/Muzyka to zabawa, po co robić z niej coś więcej?” Odpowiedź na to pytanie Leszka to klucz do rozważań nad użytecznością muzyki. Może być zabawą. Może mnie relaksować. Może mnie uspokajać. Może mnie inspirować. Może mnie aktywować. Może Wszystko. Ale bez mojej chęci odkrywania i przy trywialnym do niej podejściu, muzyka będzie brzmiała jak Bieber. Czyli bez jaj.

    PS. Dziękuję Asi za rzucenie inspiracji. Za pomoc przy afiszowaniu drugiego dna. Za wszelkie wymienione do tej pory literki
    PS.2 http://www.drugiedno.com Polecam. Moje spojrzenie na niektóre człony polskiego hip-hopu.

  • Starlight

    Osoba, która nosi łańcuchy i błyskotki już nie jest sobą?
    Generalnie zgadzam się z większością tego, co napisałaś, ale sposób, w jaki to zrobiłaś to już osobna kwestia. Piękno leży w prostocie – ponoć – a nie w pseudomądrych słowach, nadużytych i źle osadzonych.

  • ElBanano

    Artykuł na tak i na nie. Obraz polskiego rapera który jest łysy i nosi krok w kolanach raczej dawno przeszedł do lamusa. Wystarczy popatrzeć na eleganckiego Mesa czy totalnie casualowego VNM który wzorując się na swoim idolu z US, Drake’u wzoruje się jedynie warsztatem nie wyglądem. Teledysk przepełniony seksem hmm czemu nie, pod warunkiem że jest nakręcony tak perfekcyjnie jak Gold digger Kanyego Westa. Ceny płyt w Polsce w porównaniu z niedawną przeszłością jednak są atrakcyjne, po za tym w dobie takich dobrodziejstw jak Itunes nie musimy wychodzić z domu i płacić kroci żeby mieć oryginalną muzyczną bibliotekę na komputerze. Z resztą się zgadzam. Artykuł daje do myślenia apropo orania naszego gustu muzycznego i promowaniu pseudo gwiazd z Fabryki. chodzi głównie o hajs… z resztą tyczy się to nie tylko muzyki a i bliskim mojemu sercu filmom. Zazdroszczę naszym rodzicom, że żyli w Świecie z prawdziwą muzyką którą można było usłyszeć w radiu czy tv(teraz dobra muzyka jest muzyką niszową. Pozdrawiam Kuki :*

  • little_black

    Ludzie coraz częściej skupiają się na tym, co jest popularne, a nie na tym, co jest dobre i prawdziwe. Globalizacja i generalizacja. Muzyka ma się sprzedać. Dać kase – jeśli chodzi o nadzieje wykonawcy. A jeśli chodzi o przecietnego konsumenta – taksty nie muszą być przecież bogate i rozwijające. Wystarczy, że komputerowo podrasuje się dźwięk i wokal, a całość nada się do potańczenia. Banalność tektów jest moim zgadniem dość ciekawy i jakby nie patrzeć trafionym zabiegiem. Jak wiemy – coraz mniej wykształcona jest młodzież. Nikt nie zrozumie tekstu mającego głębokie przesłanie. Nikt nie będzie się w nim niczego doszukiwał. Bo nie ma potrzeby. A sflustrowanej nastolatce wystarczy dać utwór, którego refren to w kółko powtarzana fraza „złamałeś mi serce” lub „zawsze będziemy razem”, a ona już zaczyna myśleć, że ten tekst jest głęboki. Niestety – muzyka jest niedoceniana. Ilu słyszało o Ludovicu Einaudim? Podejrzewam, że z tego nawet otoczenia nikt. A takich skarbów (prawdziwych) jest więcej. Jednak nikt tego nie zauważa.
    A czasem zauważyć nie chcę.
    Jeśli chodzi o artykuł – w pełni się z Tobą zgadzam. Teraz ‚muzyka’ ma się sprzedawać.

  • Bardzo piękny i dojrzały tekst opisujący nasz show biznes i błoto jakie pakuje ludziom do głów. Czekam na jakieś inne tematy zaczerpnięte z życia, konkretnie chodzi mi o coś abym sam mógł porównać swoje spektrum obserwacji tego ziemskiego padołu do osoby nadającej na podobnych falach. Dzięki Joasiu niech parkiety tej planety będą zawsze statyczne dla Ciebie! 🙂 CZEKAM

  • Korzonek

    Bardzo dużo rzeczy, z którymi się zgadzam.
    Muzyka przestaje być suwerennym narzędziem artystów, staje się „fastfoodem”, który ma tylko spełnić oczekiwania mas i wbić się w modne, plastikowe konwencje.

    Co do wizerunku – wielcy artyści go nie potrzebują.
    Eric Clapton występuje czasem w krótkich spodenkach, wymiętej koszulce i basenowych klapeczkach. 🙂

  • Ładne opakowanie zapewnia wyższą sprzedaż, co odbija się na podwyższeniu oglądalności i prowadzi do lansowania pozerków, którzy to z artystami nie mają nic wspólnego. Na próżno szukać w tym głębszego sensu – chodzi o pieniądze. Z podnoszeniem cen płyt artystów się nie zgodzę. Innych „sprzedawczyków” – może – nie wiem – niedostrzegam – jest mi z tym dobrze.

  • papil

    Temat ciekawy. Uważam jednak że zbyt pochopnie oceniasz polski i światowy rynek muzyczny. Ale ok. Każdy ma prawo do opinii. Smutna prawda jest jednak taka, że w dzisiejszych czasach ludzie, przynajmniej w Polsce, nie mają za bardzo z czym walczyć. Lata ’80, cały PRL przecież, dawały możliwości pisania o czymś. teraz można o bezrobociu, o krzyżach pod pałacem, o Smoleńskach i tyle. Jeżeli chodzi o tekst trudno powiedzieć, jaka miała być jego forma. Czy to miał być felieton, recenzja muzyki czy może esej, bo do niego najbardziej jest zbliżony. Jak na dziennikarstwo może zbyt rozhuśtane słownictwo i zbyt duża ilość przymiotników, ale i tak lepszy niż poprzedni.

  • Cz.

    Kontrowersyjny temat od dawna..jak wszystkie sfery gdzie pojawia się kasa, przepych i interes, czyli komercha w czystej postaci.

    To zwykły biznes Kukowska i nie ma co sie dziwić, że młyn show-biznesu nabiera obrotów z roku na rok..

    Świadomy słuchacz(za którego również się uważam) – a nie ta szara masa ‚łykająca’ słaby towar jak pelikany i odmóżdżone zombie – potrafi skorzystać z dóbr sieci w sposób jaki tylko owemu świadomemu, jest w stanie zrobić naprawdę dobrze. 🙂

    Słuszna uwaga pana Flinta a propos gatunków niszowych.
    Pamiętaj Joanno, że w każdej dziedzinie są jasne i ciemne strony, a rola speców od marketingu polega na wyciskaniu ile się da, zarabianiu miliona monet dla swych szefów, siedzących na coraz to grubych portfelach.
    Owszem są to tanie ‚chłyty’, ale walka z tą szajką jest walką z wiatrakami.

    Osobiście uważam, że mimo wszystko nie wolno klasyfikować i zamykać w te ‚złe, tanie, zepsute’ ramki wszystkich gatunków muzycznych w całości od a do zet, patrząc tylko przez pryzmat kapitalistycznych ścierw wyzyskujących piękne kobiety i słabych chłopców marzących o sławie. 😉

    Polecam więcej wiary w ludzi 🙂 Joanno.

    btw. zacznij już pisać nowy artykuł.. Cię proszę 😀

  • Flint

    Hmm, porządnie napisane, z oddechem i bogatym słownictwem. Choć jest tu trochę walki z wiatrakami. O ile folk, hip-hop, piosenka autorska rzeczywiście zostawiają dużo miejsca, żeby coś powiedzieć, to mamy też muzykę użytkową, która z założenia ma kipieć seksem, nie angażować głębszych emocji. „Miliony Monet” to dobry produkt r’n’b, kosztował sporo pracy, myślę, że nie ma czego kontestować – a tekst jest zapewne lepiej napisany niż w milioni amerykańskich odpowiedników;)

  • Pinki

    Jeżeli ktoś słucha tylko określonej przez własne upodobania muzyki, a nie leci z prądem ze wszystkich możliwych odbiorników, nie zakrzątnie sobie głowy czymś, co go nie interesuje. Są też tacy, którym podoba się wszystko, a tak na prawdę muzyka jest na którymś z kolei miejscu, zapewne daleko za zarabianiem ogromnych pieniędzy. Ale czy któraś, znana osobistość z dziedziny muzyki chciałaby publicznie nosić miano „muzycznej prostytutki”? Pewnie nie, aczkolwiek znalazłoby się kilku pretendentów. Najwyraźniej komuś to nie przeszkadza.

  • Patrycja

    Naprwde świetny i dający do myślenia artykuł! Myślę, żę jest jeszcze niewielka liczba ludzi którzy tak naprawdę posiadają talent. „Teledyski” w naszych czasach naprawdę robią furrorę. Ale co to za „teledyski”..? Uważam, że tak napradę lepiej nagrać, zaśpiewać coś co daje do myślenia a niżeli słuchać i oglądać prowokujące „dupy”, które potrafią tylko kusić do słuchania ich płyt, a słowa które padają z ich ust nie dają nic do myślenia i sensu jakiegokolwiek odbioru po za „nacieszenia oka”.

  • Ja

    Autorka w zupełności ma rację. Lecz niestety świat jest taki a nie inni a ludzie coraz bardziej ograniczeni;D

  • Jane

    Właśnie rzecz w tym, że już nie tylko „pryszczate nastolatki” – jak ująłeś- zaniżają poziom.
    Coraz więcej- zdawałoby się- elokwentnych ludzi z czystego lenistwa bądź fałszywej kreacji karmią się tym szittem.

  • Niestety, temat-rzeka. Jednakże po zastanowieniu, taka jest kolej rzeczy. Kto ogląda telewizyjne stacje muzyczne? Pryszczate nastolatki. A co innego na nich będzie oddziaływało, jak nie seks, kiedy w organizmie burza hormonów. Radio? Kto normalny słucha RMFu czy Zetki? No ja cię proszę, raczej muzyczni aroganci i analfabeci. Przecież to trzeba być masochistą, żeby tych samych kawałków dzień w dzień słuchać! Z resztą, nie po to jest internet, żeby słuchać radio i oglądać TV. Wystarczy tylko ciut ciekawości i chęci, żeby dotrzeć do prawdziwych perełek…

  • G

    https://www.facebook.com/czeskirap
    Chłopak ubrany w talent;)


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry