Zdrowie: Nowe oblicze gruźlicy

AKTUALNOŚCI, POLSKA, STYL ŻYCIA, ŚWIAT, ZDROWIE I URODA

Wynalezienie skutecznych antybiotyków przeciwgruźliczych spowodowało, że liczba osób, które chorowały na tę chorobę zmniejszała się z roku na rok i wydawało się, iż gruźlica jest już ujarzmiona. Pełne zaufanie do zaleceń WHO, błędne przeświadczenie o możliwości skutecznej i szybkiej eliminacji gruźlicy oraz wysokie koszty związane z badaniami epidemiologicznymi spowodowały, że zaprzestano badań mających na celu badanie dynamiki zmian oporności prątków gruźlicy (3). Okazuje się, że gruźlica jest ciągle jedną z najbardziej zabójczych chorób na świecie.

stock.xchng


Zgodnie z danymi WHO z roku 2010, 8.8 miliona ludzi zachorowało na gruźlicę, z czego 1.4 miliona ludzi zmarło na tę chorobę. 95% przypadków zachorowań miało miejsce w krajach rozwijających się. Gruźlica jest w grupie trzech głównych przyczyn śmierci kobiet w wieku 15-44 lat. W oparciu o dane z 2009 roku, na świecie żyje około 10 milionów dzieci, które zostały osierocone na skutek śmierci ich rodziców na gruźlicę. To właśnie gruźlica jest główną przyczyną śmierci osób z wirusem HIV (1). Gruźlica jest wywoływana przez prątka gruźlicy (Mycobacterium tuberculosis) i atakuje głównie płuca. Choroba przenosi się drogą kropelkową i jest bardzo zaraźliwa.

Około 1/3 populacji ludzi na świecie ma formę latentną gruźlicy (utajona forma choroby), co oznacza, że zostali zainfekowani przez bakterie, ale nie zachorowali (jeszcze) na gruźlicę i nie mogą zarażać innych osób. Osoby, które są zainfekowane Mycobacterium tuberculosis mogą zachorować na gruźlicę (aktywna forma choroby) w wyniku obniżenia odporności, lub też z powodu niedożywienia lub cukrzycy. Aktywna forma choroby może rozwijać się miesiącami jakkolwiek jej przebieg jest dość łagodny, stąd też zdarza się, że chore osoby bagatelizują ten problem i nie kontaktują z lekarzem, co prowadzi do rozprzestrzeniania się prątków gruźlicy. W ten sposób osoba chora na gruźlicę może zarazić nawet 10-15 innych osób w ciągu roku (1).

Od wielu lat gruźlica lekowrażliwa była chorobą całkowicie wyleczalną i kuracja trwała przez 6-miesięcy przy użyciu tzw. antybiotyków przeciwgruźliczych pierwszego rzutu. Leki te były szeroko stosowane przez ostatnie dziesięciolecia, co stało się prawdopodobnie jednym z powodów wytworzenia się nowych szczepów Mycobacterium tuberculosis opornych na antybiotyki, a które powodują nową formę gruźlicy, tzw. gruźlicę lekooporną MDR (ang. multidrug-resistant TB). Inną prawdopodobną przyczyną wykształcenia się gruźlicy lekoopornej było nieodpowiednie przyjmowanie leków lub przyjmowania leków niskiej jakości (1).

© Darren Baker/ fotolia


Gruźlica lekooporna MDR jest chorobą uleczalną, jakkolwiek stanowi olbrzymie wyzwanie dla wielu krajów, ze względu na potrzebę stosowania 100 razy droższych i bardziej toksycznych leków drugiego rzutu oraz dłuższy okres leczenia pacjenta (2 lata). Wyleczenie uzyskuje się tylko u połowy pacjentów, ponadto jest zwiększone ryzyko wystąpienia objawów ubocznych w efekcie długotrwałego stosowania leków (1, 3).
Gruźlica dotyka głównie kraje najbiedniejsze i to jest głównym problemem w efektywnym zwalczaniu nowej formy choroby i zahamowaniu rozprzestrzeniania się nowych lekoopornych szczepów bakterii.

Co gorsze, w niektórych przypadkach dochodzi do wykształcenia się gruźlicy o tzw. oporności XDR (ang. extensively drug-resistant TB), choroby która charakteryzuje się brakiem odpowiedzi na większość znanych nam leków przeciwgruźliczych. W 2010 odnotowano 650 000 przypadków zachowania na gruźlicę lekooporną, z czego 9% stanowiło odmianę XDR. Rokrocznie około 440 000 ludzi choruje na gruźlicę lekooporną, z czego aż 150 000 umiera, co wskazuje, że nowa odmiana gruźlicy jest chorobą w wysokim stopniu śmiertelną a szczególnie u ludzi z wirusem HIV, gdzie wskaźnik umieralności jest najwyższy.

W roku 1994 WHO i IUATLD (Międzynarodowa Unia Przeciwgruźlicza) rozpoczęły szeroko zakrojony program rejestracji nowych przypadków gruźlicy lekoopornej. Na chwilę obecną szacuje się, że około 50 mln ludzi jest zakażonych prątkami gruźlicy opornymi na znane leki przeciwgruźlicze. Dane nie są optymistyczne, od roku 2000 do 2004 wśród 17690 izolatów gruźlicy 20% posiadało oporność MDR a 2% XDR (3).
Czy można było uniknąć wykształcenia się nowych szczepów lekoopornych poprzez zastosowanie odpowiednich badań epidemiologicznych? Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna.

Pewne jest to, że łatwiej byłoby walczyć z lekooporną gruźlicą, gdybyśmy byli na to lepiej przygotowani. Co ciekawe, pierwsze przypadki osób chorych na gruźlicę lekooporną były już odnotowywane w latach 1950-1960. Jakkolwiek nie wzbudziło to wtedy niepokoju. Na chwilę obecną, mimo szybkich metod identyfikacji choroby, nie tylko nie udaje się zahamować rozprzestrzeniania się gruźlicy, ale odnotowuje się zwiększenie zachorowań. Przyczyny tego procesu są różnorakie i do głównych należą: ułatwione transmitowanie prątków gruźlicy między kontynentami (turystyka i zarobkowe podróżowanie), niedostosowanie programów zwalczania gruźlicy do potrzeb danego regionu, brak środków pieniężnych w krajach rozwijających się, pogarszanie się kondycji zdrowotnej ludzi w regionach w których trwa wojna (3).

Program WHO/IUATALD zapoczątkowany w roku 1994 (Global Project on Anti-Tuberculosis Drug Resistance Surveillance) zajmujący się badaniem lekooporności prątków gruźlicy, ma między innymi służyć standaryzacji testów specjalistycznych do analizy lekooporności nowych szczepów, w celu porównania sytuacji epidemiologicznych pomiędzy populacjami, państwami oraz kontynentami [3]. Mankamentem wysokospecjalistycznych testów lekooporności jest przede wszystkim wymóg posiadania specjalistycznego laboratorium, długi czas oczekiwania na wyniki (do 5 tygodni), koszt testów, brak standaryzacji metod, co prowadzi do obniżenia wiarygodności tych testów. Wszystko to powoduje, że w krajach rozwijających się, czy też w rejonach objętych wojną, nie ma możliwości na szybkie i efektywnego badanie oraz leczenie osób chorujących na gruźlicę, co w efekcie prowadzi do rozprzestrzeniania się choroby i wysokiej śmiertelności.

Trwają obecnie intensywne badania mające na celu stworzenie nowych leków oraz szczepionek, które byłyby w stanie zahamować rozprzestrzenianie się nowej formy gruźlicy. Jednym z nich jest Bedaquiline, lek odkryty przez Koen’a Andries’a i jego zespół zatrudniony przez firmę Janssen Research & Development, należącą do koncernu farmaceutycznego i kosmetycznego Johnson & Johnson. Badania nad lekiem trwają od roku 2004 do chwili obecnej. Wyniki analiz wydają się być bardzo obiecujące i wiele wskazuje na to, że Bedaquiline zostanie niedługo zarejestrowany jako nowy lek stosowany przy leczeniu gruźlicy lekoopornej.

Jeśli dojdzie do rejestracji, będzie to pierwszy od 40 lat lek przeciwgruźliczy o kompletnie innym sposobie działania, aniżeli obecnie stosowane leki (4). Lekooporność nowych szczepów Mycobacterium stanowiąca jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla zdrowia całej ludzkiej populacji (3), przyczyniła się także do przyspieszenia badań nad szczepionką o nazwie ID93 + GLA-SE . Badania rozpoczęły się w czerwcu 2012 i ocenia się, że pierwsza faza badań skończy się w lutym 2014 roku (5).

1.World Health Organization (WHO). “Tuberculosis Fact sheet N°104”. March 2012.
2.Centers for Disease Control and Prevention. “Emergence of Mycobacterium tuberculosis with Extensive Resistance to Second-Line Drugs. Worldwide, 2000-2004. March 24, 2006/55(11);301-305.
3.„Gruźlica lekooporna”. ZOFIA ZWOLSKA, EWA AUGUSTYNOWICZ-KOPEĆ. Pol. Merk. Lek., 2011, 179, 362
4.C&EN, July 9, 2012. „J&J seeks approval of TB drug”.
5.http://clinicaltrials.gov/ct2/show/NCT01599897

KLK

Powiązane wpisy

  • czytelnik

    Bardzo interesujace.


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry