Możliwość komentowania Felieton: Niewolnicę do pracy. Najlepiej ładną została wyłączona 31

Felieton: Niewolnicę do pracy. Najlepiej ładną

AKTUALNOŚCI, BIZNES, GOSPODARKA, POLSKA

„Firma XYZ posiadająca sieć ekskluzywnych salonów z odzieżą damską, poszukuje asystentek sprzedaży. Wymagania: miła aparycja, podstawy języka obcego. CV z foto proszę przesłać na mail.” No to wysyłam, bo przydałoby się coś zarobić – niby studia w naszym kraju są bezpłatne, ale coś jeść i gdzieś mieszkać przecież trzeba. Poza tym oferta wydaje się być interesująca. Znana i ceniona na całym świecie marka na pewno dba o swoich pracowników, którzy są wizytówką sklepu.

sxc


„Miła aparycja, podstawy języka obcego” to niewielkie wymagania- i dobrze, bo czego więcej potrzebuje sprzedawczyni? Mam wiele innych zalet, które na pewno doceni mój potencjalny pracodawca, więc nie stresuje mnie zbytnio rozmowa kwalifikacyjna, na którą zostałam zaproszona. Oczami wyobraźni widzę siebie siedzącą w przytulnej kawiarence i rozmawiającą z kulturalną, dystyngowaną menedżerką, bądź właścicielką salonu. Rozmowa odbywa się w przyjaznej atmosferze. Odpowiadam na pytania dotyczące mojej osoby, wiedzy na temat marki, podejścia do klienta, etc.

Rzeczywistość jednak rozwiewa w mgnieniu oka moje marzenia i sprowadza na ziemię. Na spotkanie przychodzą jeszcze 4 inne dziewczyny. Czekamy przed sklepem. Wita nas właścicielka oraz kierowniczka salonu. Po krótkim przywitaniu i wymianie kilku fałszywych uśmiechów zaczyna się casting na asystentkę sprzedaży. Na wstępie właścicielka uprzedza, że nie chciałaby, aby którakolwiek z nas była niższa od niej. Wybrana kandydatka ma być osobą reprezentacyjną, wpasowującą się w klimat salonu. Szczerze rzuca, że póki studiujemy chce „wykorzystać nas na maksa”, więc o umowie o pracę możemy zapomnieć. Teraz w modzie są „śmieciówki”.

Odpada więc jedna z nas, bo osoba przeglądająca nasze CV nie zauważyła, że dziewczyna nie jest studentką. Zostałyśmy więc we czwórkę. Przesłuchanie czas zacząć. Mamy opowiedzieć o sobie i swoim doświadczeniu zawodowym. Pierwsza, która zaczyna, okazuje się być kolejną ofiarą pani zapraszającej na rozmowę. Tym razem nie dopatrzyła się wieku dziewczyny (spryciula, pewnie napisała małym druczkiem!).

19-latka nie może pracować w tak ekskluzywnym salonie, bo jak to powiedziała królowa – właścicielka: „Jak ja bym wyglądała, gdybym zatrudniła tak młodą osobę, która miałaby doradzać żonie ministra, jaką sukienkę ma ubrać na bal do ambasadora”. (Zbyt) młoda dama nie zdążyła się jeszcze dobrze z nami pożegnać, gdy odzywa się trzecia i mówi, że ona też ma 19 lat. „Ale ty lepiej wyglądasz!” – chórkiem oznajmiają władczyni i kierowniczka. Kandydatek ubywa. Na polu bitwy pozostały trzy walczące o tytuł najbardziej ekskluzywnej sprzedawczyni. Gdy pada pytanie do jednej z uczestniczek o to czy pali, wtrącam się i mówię, że widać, że dziewczyna nie pali bo ma tak idealną cerę. Na co przewodnicząca, przyglądając się mi, mówi z politowaniem: „Noo… Ale ty nie masz idealnej cery…”.

Może i nie mam, ale komuś, kto uchodzi za kulturalnego raczej nie wypada prawić takich „komplementów”. Mimo mojej niedoskonałej cery nie wylatuję z przesłuchania. Dzięki ci, łaskawa pani! Jako, że wszystkie teoretycznie pasujemy do sylwetki perfekcyjnej pani domu, a ściślej salonu, przyszedł czas na przedstawienie nam oferty warunków pracy. Praca na cały etat, po 6 lub 12 godzin dziennie na nogach. Sprzątanie, rozkładanie towaru i oczywiście płaszczenie się przed „żonami ministrów”. Umowa zlecenie, wynagrodzenie 1100 zł.

Szalejemy! Myślę sobie: „dam radę, potrzebuję kasy”, gdy królowa salonu wyskakuje, że zanim przyjmie którąś z nas do pracy musi nas sprawdzić. Przez trzy dni będzie nas sprawdzała. Trzy dni próbne. Trzy dni harowania żeby się wykazać. ZA DARMO!!! Nie wiedziałam, że żyjemy w czasach niewolnictwa, gdzie tyra się bez wynagrodzenia. 10 takich naiwnych liczących, że dostaną pracę i przez cały miesiąc mamy darmową siłę roboczą.

I tak przez kilka miesięcy… Po co płacić, jak można nie płacić? A może pracodawca zajrzałby do kodeksu pracy? Kodeks Pracy nie przewiduje takiego terminu jak „próbne dni pracy”. Wynikające z art. 13 KP prawo pracownika do godziwego wynagrodzenia za wykonywanie swojej pracy jest jednym z PODSTAWOWYCH praw pracownika! Wynagrodzenie należy się za każdą pracę zleconą przez pracodawcę i wykonaną przez pracownika, także taką, która została zlecona i wykonana przed formalnym (np. wynikającym z zawartej umowy o pracę) rozpoczęciem stosunku pracy.

Rezygnuję więc z trzydniowego niewolnictwa, mówiąc, że nie podoba mi się takie traktowanie chętnych do pracy i, że jest to nielegalne. Firma twierdzi jednak, że szefostwo ma do tego pełne prawo. Ciekawe czy twierdziliby tak nadal, gdyby ich ekskluzywny salon odwiedziła pewnego pięknego dnia Państwowa Inspekcja Pracy…

P.S. Ta praca nie była mi dana. W końcu i tak jestem 3 cm niższa od królowej…

Katarzyna Niczewska

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry