„Po drugiej stronie lustra”

AKTUALNOŚCI, GWIAZDY, MEDIA, MUZYKA, RADIO, ROZRYWKA

Niecały miesiąc temu stuknęło im ćwierćwiecze. Uznawani za prekursorów, a niewątpliwie zajmujący czołowe miejsce na liście Polskiego gotyku. Stanowili inspirację dla takich grup jak Moonlight czy nieistniejący już Artrosis. Closterkeller. Prawie jak jedno z bułgarskich win i jak ten trunek – im straszy, tym lepszy.

Łotewska artystka, Vic Anselmo wspaniale poradziła sobie z anglojęzyczna wersją Przemienionej w Marmur. Nic dziwnego, że wybrano ją na gwiazdę koncertu promującego album. To samo dotyczy Digital Angel i ich wersji Immanoleo (wczesny Closter), która w oryginale była śmieszna, a tutaj daje niezłego kopa. Natomiast Beltaine Improved nie wypada już tak dobrze, jak poprzednicy. Z Fortepianu zrobił patetyczną pieśń kościelną. Męski chór, owszem jest klimatyczny, do bólu gotycki, ale nie w tym wypadku. Po takich wpadkach pojawia się Jihad w wykonaniu This Cold i od razu jest lepiej. Amber (Monster God feat Marek Waszczyński) nieco mnie zaskoczył. Trochę jak Suicide Commando, dubstep i nie wiadomo co jeszcze.

fot. Lilly M/cc 3.0

fot. Lilly M/cc 3.0


Przedziwny cover. Zaraz potem Controlled Colapse i Władza. Elektronika w najgorszym wydaniu. R2D2 na wokalu. Przy Czerwonym Winie trzeba nieco czasu. MonoLight poradził sobie nieźle, chociaż rozkręca się dopiero po czasie. Batalion d’Amour i Ziemia Obiecana – cud, miód, orzeszki. Na płycie są również dwie wersje Violet. Jedna po polsku (Hatestory), druga w języku angielskim (Red Emprez). Obydwie świetne.
Wszystkie 15 wariacji na temat twórczości Closterkeller, są rodzajem hołdu oddawanego zespołowi. Prawdę powiedziawszy hołd ten jest strasznie nierówny. Jedni kłaniają się za szybko, inni nie trzymają tempa. Dobrze, że chociaż część robi co i jak trzeba. Zupełnie jak w świecie za taflą lustra – spodziewajmy się zniekształceń, które nie zawsze wychodzą na dobre.

„Po drugiej stronie lustra” jest rodzajem szwedzkiego stołu dla miłośników zespołu. Niestety pośród wspaniałych dań, smacznych przystawek, nie brak także kąsków niesmacznych czy nawet całkowicie niestrawnych. Ta uczta nie pozostawia jednak zgagi i to znacząco wpływa na ocenę końcową płyty, która wypada dobrze.

E.Grzeskow

źródło:
http://artrock.pl/aktualnosci/6033/po_drugiej_stronie_lustra_-_tribute_to_closterkeller.html
http://www.anja.pl/

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry