Oscar nie gwarantuje powodzenia – studio Rhythm&Hues zbankrutowało

AKTUALNOŚCI, BIZNES

Nie tak dawno temu widzów w kinie oczarował animowany tygrys z „Życia Pi”. Wrażenie było tak duże, że pracę  Rhythm&Hues doceniono Oscarem za efekty specjalnie. Najbardziej prestiżowa nagroda w Hollywood tym razem nie otworzyła przed ekipą studia żadnych drzwi. Można nawet powiedzieć, że , o ironio, była dla nich przysłowiowym gwoździem do trumny. Firma złożyła bowiem wniosek o upadłość, a niedługo potem wykupiło ją inne studio z Indii.

Photo credit: Greg Harbaugh / ©A.M.P.A.S

Photo credit: Greg Harbaugh / ©A.M.P.A.S

Widmo bankructwa zawisło niebezpiecznie nisko nad głowami zarządu Rhythm&Hues. Prezesi musieli podjąć wszystkie możliwe kroki, aby uratować swoją firmę. Z tego powodu zwolniono aż 1/3 kadry. Zabieg nie przyniósł oczekiwanego skutku, a rozwścieczeni utratą posad ludzie wnieśli pozew do sądu. Byli pracodawcy nie mają dużych szans na wygraną, ale to nie wydaje się być ich największym problemem. Wspomniana firma o indyjskim kapitale już wchłonęła studio, co stawia jego dalsze losy pod znakiem zapytania.

Fabryka Snów zna takie historie. Pierwszą ofiarą zbyt kosztownych efektów specjalnych było studio Jamesa Camerona, Digital Domain. Wykupienie DD przez indyjsko-chińską firmę nie wyszło jej jednak na złe, w końcu nadal działa i realizuje nowe pomysły.

Autor: Ewa Grześkow

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry