Speedway World Cup- Złote lata polskiej reprezentacji

AKTUALNOŚCI, MOTORY, MOTORYZACJA, POLSKA, SPORT, ŚWIAT, ŻUŻEL

Od 2001 roku mistrzostwa zmieniły formułę i przyjęły nazwę Drużynowego Pucharu Świata (Speedway World Cup). Pierwszy turniej pod nową nazwą wygrali Australijczycy. Podobnie było w roku 2002. Polacy na pierwsze zwycięstwo czekali do roku 2005, kiedy to turniej finałowy odbywał się we Wrocławiu. Nasz kraj reprezentowali wtedy Tomasz Gollob, Grzegorz Walasek, Rune Holta, Jarosław Hampel oraz Piotr Protasiewicz. Rok później górą była Dania. W 2007 roku ponownie triumfowali nasi reprezentanci, by znów po roku oddać prym Duńczykom. Prawdziwie złote lata rozpoczęły się jednak w sezonie 2009. Przez trzy lata najlepszą drużyną na świecie była Polska, odpowiednio wygrywając turnieje finałowe w Lesznie, Vojens oraz Gorzowie Wielkopolskim. We wszystkich trzech sezonach tylko dwóch reprezentantów było stałych. Mowa o Tomaszu Gollobie i Jarosławie Hampelu. Oprócz nich rywalizowali, w poszczególnych latach wymieniając się miejscami w składzie, Piotr Protasiewicz, Janusz Kołodziej, Adrian Miedziński, Krzysztof Kasprzak oraz Rune Holta. Duńczycy tytuł odzyskali w minionym roku na torze w szwedzkiej Malilli. Polacy w ogóle nie awansowali nawet do finału, przegrywając w barażu z późniejszymi zwycięzcami turnieju.

sxc

sxc


Puchar Ove Fundina

Najlepsza drużyna na świecie otrzymuje puchar, który nosi nazwę Ove Fundina, jednego z najwybitniejszych żużlowców w historii tego sportu. Fundin jest Szwedem, wielokrotnym mistrzem świata, Europy, a także Szwecji. Największe sukcesy osiągał w latach 60., zarówno indywidualnie, jak również drużynowo. Puchar jest pokryty srebrem, a na podstawie rokrocznie grawerowana jest nazwa zwycięskiego państwa. Trofeum zaprojektowane zostało przez Aspreya i Garrarda z domu jubilerskiego „House of the Crown Jeweller since 1843”.

Finał na Markecie, czyli gladiatorzy i kopciuszek

Tegoroczne rozgrywki rozpoczną się od dwóch półfinałów, po czym główna impreza odbędzie się w Pradze. Czesi jako gospodarze mają zagwarantowany udział w finale, 20 lipca. Dwa dni wcześniej rozegrany zostanie turniej barażowy. W nim najlepsza drużyna dołączy do finalistów, wśród których będą zwycięzcy półfinałów i właśnie gospodarze. W każdym z turniejów półfinałowych drużyny z trzeciego i drugiego miejsca awansują do barażu. Pierwszy z nich odbędzie się w sobotę na częstochowskim torze. To właśnie w nim rywalizację o Drużynowy Puchar Świata rozpoczną Polacy. Ich rywalami będą Rosjanie, Łotysze, a także Australijczycy. Jeszcze do niedawna największym rywalem wydawała się być drużyna z Rosji, jednak pewne jest, że w półfinale nie pojedzie Emil Sajfutdinow. W awizowanych składach nie pojawili się również bracia Łagutowie. Osłabiona brakiem Chrisa Holdera będzie także reprezentacja Australii. Zdecydowanym debiutantem w stawce jest drużyna z Łotwy i to właśnie Łotysze skazywani są na czwarte miejsce w tym półfinale. – Nigdy nie można lekceważyć żadnej drużyny, bo jeśli oni nie pojadą, to wystąpią inni. Rosja ma grupę ambitnych zawodników, którzy będą starali się to udowodnić. To nie będzie żaden spacerek, ani formalność. Musimy zrobić wszystko, żeby pojechać jak najlepiej – skomentował trener naszej reprezentacji Marek Cieślak. – Musimy myśleć tylko o zwycięstwie, a nie o kłopotach pozostałych drużyn. Trzeba się skupić na jeździe, bo pozostali zawodnicy na pewno dadzą z siebie wszystko. To dla mnie wielkie doświadczenie – mówił natomiast Maciej Janowski, powołany do kadry narodowej. Obok zawodnika tarnowskiej Unii pojadą dla Polski Krzysztof Kasprzak, Jarosław Hampel oraz Tomasz Gollob.

Drugi z półfinałów odbędzie się w King’s Lynn 15 lipca. Tutaj walka może być nieco bardziej wyrównana, bowiem wystąpią w nim Duńczycy, Amerykanie, Brytyjczycy oraz Szwedzi. Aktualnych mistrzów reprezentować będą Nicki Pedersen, Kenneth Bjerre, Michael Jepsen Jensen oraz Niels-Kristian Iversen. To oni są faworytami półfinału, jednak z pewnością nie należy lekceważyć pozostałych ekip. Żadna z nich nie będzie chciała zająć czwartego miejsca i wydaje się, że każdą stać na równorzędną walkę.

Niezależnie od tego jakie trzy drużyny wystartują w finale, na pewno zobaczymy tam Czechów. Reprezentanci naszych południowych sąsiadów wystąpią w roli kopciuszka, bo trudno oczekiwać, że staną się czarnym koniem rozgrywek. Barwy czeskie reprezentować będą Filip Sitera, Ales Dryml, Adrian Rymel, Lukas Dryml i Lubos Tomicek.

Honorowy prezes Stali Gorzów, Władysław Komarnicki, powiedział przed turniejem: W tym roku nie ma zdecydowanego faworyta do złota, choć nie ukrywam, że to co w naszej lidze wyczyniają Duńczycy, mam na myśli przede wszystkim Iversena, który zdobywa komplety lub prawie komplety dla Gorzowa, a także Nickiego Pedersena i Michaela Jepsena Jensena, może być niebezpiecznie. Sądzę również, że naszych reprezentantów stać na bardzo wiele i liczę na to, że Tomasz Gollob wykrzesze z siebie i kolegów maksimum.

Gollob liderem w statystykach

Reprezentant Polski, Tomasz Gollob, jest niekwestionowanym liderem jeśli chodzi o zdobycz punktową w DPŚ. W 28 turniejach, w których brał udział, uzbierał 360 punktów. Drugi w tej klasyfikacji jest Jason Crump (303 punkty), natomiast trzeci Nicki Pedersen z równymi 300 „oczkami” na koncie. Na piątym miejscu tej klasyfikacji znajduje się Jarosław Hampel. Gollob bryluje również w klasyfikacji, która uwzględnia występy w Drużynowym Pucharze Świata. Polak brał udział we wszystkich zawodach, w których była polska reprezentacja, w sumie 28 turniejów. Dwa turnieje mniej ma na swoim koncie Bjarne Pedersen z Danii. Po 25 razy występowali natomiast Andreas Jonsson ze Szwecji i Nicki Pedersen (Dania).

Polska faworytem

Czy po bardzo słabym występie w ubiegłym roku na szwedzkim terenie, w tym sezonie uda się odzyskać reprezentacji Polski drużynowe mistrzostwo świata? W półfinale nasza drużyna jest zdecydowanym faworytem, lecz także przez wielu wskazywana do końcowego triumfu. Wiadomo jednak, że nie będzie łatwo. Skład wydaje się wyrównany, chociaż wielu widziałoby na przykład Patryka Dudka zamiast Macieja Janowskiego, lub Adriana Miedzińskiego w miejscu Krzysztofa Kasprzaka. Rozliczani nasi żużlowcy będą jednak po rozegraniu zawodów. Teraz pozostaje natomiast ściskać kciuki za naszych.

A.Bielatowicz

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry