Kuchnia w NEWSFix: Chleb na zakwasie żytnim

AKTUALNOŚCI, KUCHNIA, POLSKA

Jakiś czas temu do mojej pracy zawitała moda pieczenia własnego chleba. Wszystko zaczęło się od kolegi, który już od kilku lat, codziennie wypieka chleb, bazując na własnym zakwasie. Oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie spróbował owego wypieku i muszę tutaj szczerze przyznać, że był naprawdę pyszny! I pyszny nie jest tutaj przypadkowo użytym słowem, bo jeśli chodzi o pieczywo to potrafię być bardzo wybredny. Kwaskowaty posmak przypomniał mi czasy mojego dzieciństwa, kiedy to spędzałem wakacje u dziadka na wsi, a każdego ranka dom wypełniał zapach świeżo upieczonego domowego chleba. Ostatni raz tego typu wypiek miałem okazję próbować jakieś trzy lata temu będąc na wiejskim weselu.

Chleb z domowego wypieku

 

Zainspirowany wspaniałym smakiem postanowiłem spróbować własnych sił i upiec swój pierwszy w życiu chleb. Kolega udzielił mi kilku rad, podarował swój przepis, a nawet chciał sprezentować mi zaczątek zakwasu, który po „dokarmieniu” nadawałby się do użycia jeszcze dziś.

Postanowiłem poprzeglądać strony internetowe w poszukiwaniu informacji na temat zakwasów i chlebów z nich robionych. W Internecie oczywiście informacji na ten temat jest naprawdę dużo. Moje poszukiwania uświadomiły mnie, że proces powstawania zakwasu jest bardzo ciekawy i przede wszystkim różnorodny. Właśnie ze względu na różnorodność zdecydowałem się sporządzić mój pierwszy zakwas sam, zupełnie od podstaw, opierając się o przepisy znalezione w sieci,  ale mimo wszystko skupiając się na własnych przekonaniach. Pierwsze pytanie jakie pojawiło się w mojej głowie to:

Jaki zakwas wybrać?  Pszenny czy żytni?

Po krótkich przemyśleniach wybrałem ten drugi. Większość napotkanych przeze mnie przepisów na zakwas żytni sugerowało użycie mąki żytniej typu 2000, ja jednak w swojej ocenie doszedłem do wniosku, że mąka żytnia żurkowa da mi najbardziej charakterystyczny dla mojego podniebienia kwaskowaty smak. Zakupiłem zatem 1 kg mąki żytniej żurkowej i udałem się do domu.
Moja żona słysząc pomysł wypieku własnego chleba spojrzała na mnie dosyć sceptycznie, lecz po krótkiej rozmowie udało mi się zarazić ją moim entuzjazmem.

Przepis na zakwas jest dosyć prosty, ja wybrałem metodę „co dwanaście godzin”, która polegała na tym, że zaglądaliśmy do naszego zakwasu właśnie co dwanaście godzin raz go dokarmiając, a raz tylko mieszając.

Jako, że wychodzę do pracy bardzo wcześnie ustaliłem z żoną, że każdego wieczoru o godzinie 21 ja będę dokarmiał nasz zakwas a ona każdego ranka o godzinie 9 będzie go mieszać. Tak więc, gdy nastała godzina 21 do dużego szklanego słoja wsypałem 100g mąki, wlałem 100ml letniej wody po czym dokładnie wszystko wymieszałem, aż do uzyskania jednolitej masy, przypominającej swoją gęstością jogurt. Przygotowany roztwór zakryłem szmatką, owijając ją gumką, a następnie zostawiając w ciepłym miejscu. Nad ranem przyszła kolej na wartę mojej żony, która wymieszała zakwas i ponownie odstawiła w ciepłe miejsce. O godzinie 21 minął pierwszy cykl powstawania naszego zakwasu, od teraz każdego wieczoru będę dokarmiał zakwas dodając do niego 50g mąki oraz 50ml wody, a każdego ranka moja żona będzie go dzielnie mieszać. W piątym cyklu zakwas wypełnił już 3/4 mojego słoja i miał już bardzo charakterystyczny kwaskowaty zapach co świadczyło o tym, że nadaje się już do użycia.

Pora na nasz pierwszy chleb!

Do dużej miski odlałem 424g zakwasu, a do pozostałej w słoju bazy dodałem 200g oraz 200ml wody i po dokładnym wymieszaniu odstawiłem go w ciepłe miejsce, aby mieć już gotowy zakwas na następny wypiek.

Mąka pszenna Do miski z zakwasem dodałem 500g mąki żytniej typu 720, 500g mąki pszennej typu 750 oraz 300ml osolonej (1łyzka stołowa soli) letniej wody, po czym zacząłem ugniatać ciasto.

 

CiastoGdy ciasto było gotowe nasmarowałem dwie silikonowe foremki do pieczenia oliwą z oliwek, a następnie umieściłem w nich dwa równe kawałki. Teraz ważnym elementem było owinięcie foremek folią kuchenną i wstawienie ich w ciepłe miejsce na osiem godzin, aby ciasto urosło. Z samego rana tuż przed wyjściem do pracy rozgrzałem piekarnik do 230 stopni Celsjusza. W czasie, gdy piekarnik nabierał temperatury, zdjąłem folię z foremek, w których ciasto pięknie zrównało się z brzegami silikonowej formy.

Gdy piekarnik osiągnął wymaganą temperaturę wstawiłem do niego foremki, ciasto piekłem przez 10 minut z włączoną opcją termo-obiegu. Po 10 minutach wyłączyłem termo-obieg i zmniejszyłem temperaturę do 200 stopni Celsjusza, po czym ustawiłem piekarnik tak, aby wyłączył się za 35 minut, a ja udałem się do pracy. Gdy piekarnik skończył pracę, moją żona odłożyła chlebek w chłodniejsze miejsce, aby mógł trochę przestygnąć.

Chleb po wyjęciu z piekarnika

Po około 30 minutach wstały nasze dzieci.
Nie muszę wam chyba opisywać jak przyjemnie wstaje się z rana czując unoszący się po całym domu zapach świeżo upieczonego chleba, oraz jak wspaniale zaczyna się dzień od cieplutkiej kromki posmarowanej prawdziwym masłem.
Dla mnie największą satysfakcją było zadowolenie moich dzieci, które chwilę później wychwalały mój wypiek w szkole, tego dnia z pewnością byłem ich bohaterem.

Oczywiście z racji, że był to mój pierwszy wypiek nie obeszło się bez błędów. Po konsultacjach z kolegą z pracy okazało się, że ciasto na chleb żytni powinno mieć gęstą lecz płynną konsystencję, a moje miało formę stałą. Ja jednak jestem zdania, że kuchnia to miejscem w którym panuje bardzo duża różnorodność, a my możemy dowolnie eksperymentować. Ważne jest, aby nie bać się tego robić. Moje ciasto mimo, że nie miało odpowiedniej konsystencji było bardzo dobre!
Po spróbowaniu wypieku doszedłem do wniosku, że zakwas z mąki żytniej żurkowej był strzałem w dziesiątkę, nadającym chlebkowi odpowiedniej kwaskowatości!. Następnym razem do ciasta dodam ziarna słonecznika, albo posypię jego górną warstwę niełuszczonym sezamem! MNIAM!

Jak można zobaczyć na podstawie mojego artykułu, zrobienie własnego chleba zupełnie od podstaw wcale nie jest takie trudne. Mam nadzieję, że mój wpis choć trochę zachęci was do podjęcia własnych prób. Na stronach internetowych znajdziecie bardzo wiele różnorodnych i dobrych przepisów, nie bójcie się również eksperymentować i modyfikować przepisy pod wasze gusta! A na koniec nie zapomnijcie podzielić się waszymi efektami z nami: przepisy[at]newsfix.pl

Pamiętajcie, że satysfakcja z własnego wyrobu jest ogromna, a jego smak jest niepowtarzalny!

 

Powiązane wpisy

  • Evens

    Jak mądrze opisane… 🙂 chlebek pyszny 🙂 spróbuje i JA!! zrobić w przyszłości :))

  • teściowa

    bardzo ciekawe i inspirujące. gratulacje


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry