Derek William Dick wystąpił w Polsce

AKTUALNOŚCI, KONCERTY, MUZYKA, POLSKA, ROZRYWKA

Derek William Dick, znany bardziej jako Fish, zawsze wspomina, że bardzo lubi przyjeżdżać do Polski. Zatem kiedy tylko ma okazję, chętnie gra przynajmniej kilka koncertów. Teraz, z okazji wydania kolejnego solowego albumu „A Feast of Consequences”, wystąpił aż w ośmiu miastach: Gdańsku, Warszawie, Poznaniu, Łodzi, Bielsko-Białej, Krakowie, Rzeszowie i Wałbrzychu. Na to ostatnie widowisko udało mi się nabyć bilety już pół roku temu, jeszcze przed premierą płyty. Zatem czekałam na nie głównie z chęcią posłuchania na żywo muzyki, jaką tworzył jeszcze z Marillion. Zdecydowanie się nie zawiodłam, ale o tym później.

fot. KS/newsfix.pl

fot. KS/newsfix.pl

Do przesłuchania nowego albumu Fisha zabrałam się kilka dni przed koncertem i z ulgą stwierdziłam, że wokalista jest w wyśmienitej formie. Muzyka jest świeża i bardzo przemyślana, jednak nie brak jej atmosfery jaką miały pierwsze nagrania z lat osiemdziesiątych.
Biorąc pod uwagę, że Fish jest gwiazdą znaną w naszym rodzimym kraju, spodziewałam się co najmniej pełnej hali. Niestety muszę przyznać, że nasza dolnośląska publiczność zawiodła. Jeszcze dziesięć minut przed rozpoczęciem koncertu, sala niemalże świeciła pustkami. Śmiało mogę stwierdzić, że nie było więcej niż czterysta osób. Jednak to miało dobre strony, o czym przekonałam się już na początku występu. Nietrudno było się przedostać niemalże pod samą scenę, skąd doskonale widziałam artystę.

W momencie wejścia Fisha na scenę publiczność oszalała i nagrodziła go gromkimi oklaskami. Jako pierwszy został wykonany utwór z najnowszej płyty „Perfume River”. Po nim wokalista pięknie przywitał się z widownią, łamaną polszczyzną mówiąc „dzień dobry” i „dobry wieczór”. Pochwalił się także, że jego utwór „All Loved Up” znajduje się wysoko na Liście Radiowej Trójki i możemy na niego głosować, jeśli nam się spodobał. Fish przez cały występ chętnie nawiązywał kontakt z publicznością, a przy okazji piosenki „High Wood”, opowiedział o swoim dziadku. Uczestniczył on w I Wojnie Światowej oraz w największej jej bitwie nad Sommą. To właśnie jemu i poległym w Wielkiej Wojnie dedykowany jest cały album.

Oczywiście nie mogę nie wspomnieć, że Fish nie zapomniał o swoich pierwszych utworach, nagranych z Marillion. Niestety, nie zagrał ich wiele, ale ich wykonanie nie pozostawia złudzeń, że jego kondycja sceniczna jest nadal na wysokim poziomie. Już niespełna po piętnastu minutach od rozpoczęcia koncertu rozbrzmiały pierwsze dźwięki „Script for A Jester’s Tear”. Później wykonał jeszcze jeden utwór z pierwszej płyty Marillion „He Knows You Know”. „Assassing” został podzielony na dwie części, a między nie wpleciono kolejny „Credo”. Później usłyszeliśmy także fragment „Fugazi” i „Freaks”.
Po pożegnaniu się zespół wyszedł dwa razy na bis. Był to ostatni koncert Fisha w naszym kraju. Jednak doskonale było widać, że każdy członek zespołu bawi się doskonale. Szczególnie sam wokalista, który nie ograniczył się do samego śpiewania. Żywiołowo skakał i tańczyło scenie. I myślę, że najlepiej słucha się muzyka, który bawi się tak dobrze jak publiczność. Koncert zdecydowanie zaliczam do udanych i z niecierpliwością czekam na kolejną wizytę Ryby w Polsce.

KS

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry