Start satelity Heweliusz opóźniony o kilka miesięcy

AKTUALNOŚCI, NAUKA, POLSKA, ŚWIAT

Heweliusz miał wystartować 30 grudnia z Chin na rakiecie Long March 4B. „Po raz pierwszy rakieta chińska tego typu miała awarię. Brazylijski satelita wynoszony przez tę rakietę wylądował na Antarktydzie zamiast w kosmosie. Ogólnie rzecz ujmując to się jednak czasem zdarza” – powiedział PAP prof. Aleksander Schwarzenberg-Czerny z Centrum Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika w Warszawie.

Jak wyjaśnił, producenci rakiet bardzo szczegółowo analizują każdy tego rodzaju wypadek, aby drugi raz nie powtórzyć tego samego błędu. „Teraz strona chińska, która ma już duże doświadczenie w wysyłaniu rakiet, analizuje dane przesłane przez tę rakietę. Badanie przyczyn takiego zdarzenia może potrwać co najmniej trzy miesiące” – opisał prof. Schwarzenberg-Czerny.

Heweliusz i Lem to polskie satelity naukowe, budowane w ramach międzynarodowego programu BRIght Target Explorer Constellation – BRITE. W skład zespołu tych satelitów wchodzą też po dwa obiekty austriackie i kanadyjskie.

Opóźnienie w stracie Heweliusza nie wpłynie negatywnie na pracę Lema, który już znajduje się w kosmosie. „Satelity Brite pod względem technicznym nie muszą ze sobą współpracować. Lem może zbierać dane naukowe bez Heweliusza” – podkreślił prof. Schwarzenberg-Czerny.

Umieszczone na orbicie, na wysokości około 800 km, przez kilka lat będą prowadzić precyzyjne pomiary najjaśniejszych gwiazd na niebie, które w nocy widać nawet gołym okiem. „Te najjaśniejsze gwiazdy są zaniedbane przez bardziej skomplikowane satelity. Satelity Brite mają na pokładzie szerokokątną kamerę, która widzi do kilkudziesięciu jasnych gwiazd naraz” – wyjaśnia prof. Schwarzenberg-Czerny.

Z Ziemi, z powodu zakłóceń atmosferycznych, małych zmian jasności nie można zauważyć nawet przez największe teleskopy. Dlatego zdecydowano o umieszczeniu teleskopu na orbicie. Stąd można wykonywać obserwacje zmian jasności gwiazdy, które są spowodowane jej własnymi drganiami – tzw. oscylacjami.

Naukowcy otrzymają w ten sposób informacje o wewnętrznej budowie gwiazd i o szczegółach procesów fizycznych zachodzących w ich wnętrzu, np. reakcjach termojądrowych, mieszaniu materii, transporcie energii z centrum ku powierzchni przez konwekcję i promieniowanie.

Satelita Lem, który wystartował w listopadzie, jest teraz w tzw. fazie odbioru. „Można powiedzieć, że jest zdrowy, ale poszedł do przychodni lekarskiej na badania. Dla każdego satelity start jest poważnym przeżyciem i wymaga przetestowania stanu zdrowia. Jesteśmy już jednak w połowie tych testów” – opisał profesor.

Według szacunków naukowców Lem w ciągu dwóch miesięcy od startu, czyli pod koniec stycznia, powinien zacząć zbierać dane naukowe.

fot.NASA

fot.NASA

Uczony uważa, że udany start Lema i oczekiwany start Heweliusza raczej nie oznacza szybkiego wysyłania przez Polskę satelitów telekomunikacyjnych czy wojskowych. „Nasze satelity mają wielkość pudełka na buty. Duży satelita komunikacyjny ma wielkość autobusu, waży 10 ton, a jego koszt sięga miliarda dolarów. Jeden taki satelita może kosztować tyle, co cały budżet polskiej nauki. To trochę inna klasa zagadnień” – podkreślił.

Nad polskimi satelitami naukowymi pracowali specjaliści z Centrum Badań Kosmicznych PAN (CBK PAN) i Centrum Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika (CAMK). Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przeznaczyło na ich budowę ponad 14 mln zł.

źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Powiązane wpisy


Drogi czytelniku, nasza strona internetowa korzysta z plików cookies
Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Prawa autorskie © 2010-2014 NEWSFix Magazine.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powrót do góry