220 voltów, 12 groszy i 33 procent polskiej muzyki

 

Czy czasami nie odnosimy wrażenia, że po 12 w nocy nasze radioodbiorniki zamieniają się w machinę do podróży w czasie i przenoszą nas w lata 90. – czasy największego prosperity polskiego pop – rocka?

Skąd tak gęste najeżenie nocnego programu muzycznego starymi, polskimi utworami? Niestety, to nie późny koncerty życzeń. To polityka „upychania” polskiej muzyki w czasie najmniejszej słuchalności. Zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji z 1992 roku stacje radiowe ze wszystkich emitowanych na antenie utworów muszą grać 33 procent piosenek w języku polskim.

Przepis nie określa jednak pory ich emisji, ani „daty ważności” utworów. Stąd też wydawcy radiowi większą część obowiązkowych 33 procent puszczają w nocy, a rok wydania emitowanych piosenek zaczyna się od 199… Nowelizacja ustawy, która już niebawem wejdzie w życie wprowadzi poprawki, które mają prawne i ideowe podparcie w ustawie o ochronie języka ojczystego. W myśl nowego przepisu polskie 33 procent będzie musiało być grane w atrakcyjnym czasie antenowym. Po negocjacjach z szefami radiostacji przedefiniowano pojęcie „atrakcyjnego czasu antenowego”. Przedtem była to pora między 6 -22, według najnowszych ustaleń „atrakcyjnie” jest między 5 – 24. Co ciekawe – polskie nowości liczone będą podwójnie, co ma zaktualizować rodzimy repertuar stacji radiowych.

Na początku kwietnia prezydent podpisał nowelizację ustawy. Nagrywanie po polsku zacznie się opłacać wykonawcom i wytwórniom. Pytanie tylko, czy ilość przełoży się na jakość i szacunek do polskiej muzyki, który chyba nie powinien być ani „ustawiany”, ani „ustawowy”.

Przygotowała: Anna Jankowska
Photo: Image: dan / FreeDigitalPhotos.net

 
 
 

0 Komentarze

Możesz być pierwszym, który zostawi komentarz.

 
 

Zostaw komentarz