Felieton: Por Que Panie Mourinho?
Jose Mourinho jest wybitnym trenerem. Co do tego nie ma chyba wątpliwości. Ma oczywiście wielu fanów na całym świecie zarówno wśród kibiców jak i włodarzy klubu, równie szerokie jest także grono jego przeciwników. Jego adwersarze nie są bynajmniej sfrustrowani tym, że drużyna Jose po raz kolejny wyeliminowała ich zespół. Chodzi raczej o jego zachowanie.
Obecnie zatrudniony jest przez Real Madryt, który objął półtorej roku temu. Mimo braku wielkich sukcesów, bo za taki nie można uznać wygrania Pucharu Hiszpanii, ciągle jest o nim głośno w mediach. The Special One upodobał sobie bowiem atakowanie odwiecznego rywala Realu czyli Barcelony. Sugeruje bowiem, że zawodnikom Barcelony pomagają sędziowie. Wspominał o skandalu na Stamford Bridge i Santiago Bernabeu, wiele razy wytykał aktorstwo zawodników Barcelony, a także fakt, że jego zespół niemal zawsze kończy mecz z Barcą w 10. Uważam, zresztą podobnie jak Mourinho, że te czerwone kartki to nie jest przypadek.
Portugalczyk twierdzi jednak, że winę za ten stan rzeczy ponoszą sędziowie i prowokujący rywale. Ja sądzę z kolei, że Mourinho sam jest sobie winien. Te kartki wynikają bowiem z taktyki jaką stosuje on przeciwko Blaugranie. Chce zabić grę tej drużyny. Niestety mając w drużynie zawodników pokroju Pepe czy Sergio Ramosa trzeba chyba mówić kiedy stosuje się metaforę. Obaj panowie bowiem za bardzo biorą sobie do serca słowa bossa i faktycznie próbują zrobić krzywdę swoim rywalom.
Wracając do rzekomych skandali na Stamford Bridge czy Santiago Bernabeu pytam parafrazując samego Mourinho por que (dlaczego) ma taką krótką pamięć? Dlaczego nie pamięta w jakich okolicznościach on osiągał swoje sukcesy w Lidze Mistrzów, że teraz umniejsza zasługi Guardioli? Na początek Porto. W jednym z najważniejszych spotkań w tamtym pamiętnym sezonie Portugalczycy grali z Manchesterem United. Okazali się lepsi o jedną bramkę. Jose M. nie pamięta jednak, że sędzia tamtego meczu nie uznał prawidłowej bramki dla Manchesteru United, która dałaby Anglikom awans.
Teraz trochę nowsza historia. Sezon 2009/10 i półfinał Ligi Mistrzów pomiędzy Interem Mediolan prowadzonym przez Mourinho, a obrońcą tytułu Barceloną. W pierwszym meczu sędzia uznaje bramkę Diego Milito mimo, że Argentyńczyk w momencie podania od Sneijdera znajdował się na pozycji spalonej. Z tego samego meczu ewidentny rzut karny po faulu na Alvesie- gwizdek sędziego milczy. Mecz rewanżowy. Sneijder wycina Alvesa równo z trawą, a gwizdek nadal milczy. No i decydująca sytuacja- doliczony czas gry, Bojan Krkic strzela bramkę dla Barcelony, której sędzia nie uznaje z powodu rzekomej ręki Toure. Absurdalna decyzja. Podsumowując. Dwa triumfy Mourinho w Lidze Mistrzów, oba po skandalach.
Por que Jose jesteś tak cyniczny, że nie pamiętasz tamtych wydarzeń. Chyba, że nie chcesz ich pamiętać i specjalnie nie mówisz o tym w wywiadach? Rozumiem Twoją frustrację z powodu tego, że nie możesz pokonać Barcelony mimo, że próbowałeś już wielu sposobów. Trener takiej klasy powinien również zachowywać się z klasą. Wystarczy spojrzeć na Fergusona, Wengera czy Guardiolę. Najpierw trzeba patrzeć na swoje błędy, a dopiero potem naskakiwać na rywali. Spokojnie, przyjdzie kryska na Matyska i Barca polegnie. Tylko czy Mourinho będzie wtedy jeszcze w Madrycie? Florentino Perez nie należy bowiem do cierpliwych szefów.
Michał Buczek



0 Komentarze
Możesz być pierwszym, który zostawi komentarz.